Gorące tematy: Iran i Irak vs USA Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
381 postów 8900 komentarzy

blog trybeus'a

trybeus - ...katol i moher z kościoła toruńskiego, parafia podhalańska...łowca jehowitów...

Ciotka Idy...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Postać z filmu Ida, czyli tajemnicza ciotka to nikt inny tylko stalinowska prokurator Helena Wolińska-Brus vel Fajga Mindla-Danielak.

Postać z filmu Ida, czyli tajemnicza ciotka to nikt inny tylko stalinowska prokurator Helena Wolińska-Brus vel Fajga Mindla-Danielak. Takie było założenie reżysera.

Jak czytamy wsieci:

"Paweł Pawlikowski, (reżyser Idy przypis mój) który do Oksfordu przyjechał z Polski jako młody chłopak, a Wolińską poznał, studiując w latach 80. u jej męża, prof. Brusa. Państwo Brusowie podejmowali go podwieczorkami. I Pawlikowski zainspirował się tym, 'ile osobowości może pomieścić się w jednym człowieku'. Tak powstała jedna z głównych bohaterek 'Idy' Wanda" – pisze historyk Tadeusz Płużański.

 

Będąc studentem męża stalinowskiej prokurator nie sposób założyć jakiegoś obiektywizmu w przekazie, gdyż Brus (wcześniej Beniamin Zylberberg, w czasie wojny był oficerem politycznym LWP...
 

Dodałbym jeszcze manipulacje widzem ze zdjęciem Ireny Sendlerowej w albumie ciotki Idy...

 

Pisze bloger kazef w blogmedia24.pl : 

Gdy oglądałem tę agitkę, zastanowiła mnie scena, w której grana przez Agatę Kuleszę stalinowska bestia-prokurator rozkliwia się nad rodzinnym albumem ze zdjęciami. Pomiędzy kilkoma żydowskimi zdjęciami jest tam na jednej karcie fotografia słynnej Ireny Sendlerowej, która ratowała żydowskie dzieci z ramienia Polskiego Państwa Podziemnego i organizacji "Żegota" (64 minuta filmu). Cóż robi w tym albumie fotka Ireny Sendlerowej? Nadmieniam, że wzmianka o jej osobie czy działalności w ogóle w filmie się nie pojawia - mamy jednostronny obraz zachłannych, prymitywnych i mordujących dla kasy chłopów. Nie pojawiają się Niemcy, tak, jakby ich w czasie okupacji na polskich ziemiach w ogóle nie było i nie odpowiadali w żaden sposób za Holocaust.

 

Po co więc Pawlikowski umieszcza znaną fotografię Sendlerowej w albumie pani prokurator? Czyż nie dlatego, żeby powiedzieć w razie potrzeby: patrzcie, esbecka prokurator umieściła między rodzinnymi zdjęciami fotkę Sendlerowej. Zatem potrafi docenić pomoc Polaków dla Żydów. Ma tę niezbędną wrażliwość. Mój film nie jest jednostronny, acz obiektywny.

 

Rzecz jasna cała reszta filmu przeczy takiemu postawieniu sprawy. Zdjęcie Sendlerowej mało kto zauważy i zidentyfikuje. Pani prokurator nie widzi przecież nic zdrożnego w tym, że wydawała wyroki śmierci na jakieś tam "bandy". "- Chcesz pączka?" - pyta tytułową bohaterkę opowiadając o swojej krwawej przeszłości. "- Nazywano mnie Krwawą Wandą..." - mówi. "- Chcesz pączka?"


 

http://blogmedia24.pl/node/70306

 

Kim w takim razie jest Ciotka Idy ?
 

Kim ? Świetnie opisał to Tadeusz Płużański...

Urodziła się w 1919 r. w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. Zmarła 26 listopada 2008 r. w podlondyńskim Oksfordzie, posługując się imieniem i nazwiskiem Helena Brus. 21 listopada 1950 r., jako płk Helena Wolińska, na wniosek por. Zygmunta Krasińskiego z Departamentu III MBP (zajmującego się walką z podziemiem), usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa "Kedywu" Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila". W konsekwencji doprowadziło to do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego (dowody winy spreparowano). Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Kilkakrotnie uzupełniany wniosek ekstradycyjny o wydanie nam z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki wymieniał jeszcze 23 inne osoby, które pozbawiła wolności, łamiąc nawet stalinowskie "prawo" - m.in. bp. Czesława Kaczmarka, wielu akowców, jak również komunistę Zenona Kliszkę, prawą rękę Gomułki.


 

Bezprawność decyzji wobec gen. Fieldorfa polegała na tym, że Wolińska zatwierdziła aresztowanie dopiero po 11 dniach od jego zatrzymania, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz złamała prawo 15 lutego 1951 r. przedłużając areszt Fieldorfowi - podobnie jak poprzednio ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9 lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Tym samym działała w zbrodniczej zmowie z bezpieką, która od pierwszych godzin torturowała generała.


 

Faktyczny wyrok śmierci

 

  • Wolińską ścigano na mój wniosek. Była przecież pierwszym prokuratorem wojskowym, który aresztował ojca. Jej odpowiedzialność za śmierć "Nila" była taka sama, jak całej reszty prokuratorów i sędziów z tej sprawy - mówiła mi kilka lat temu Maria Fieldorf-Czarska, córka generała.


 

Gdy ważyły się losy wydania zbrodniarki Polsce, tygodnikowi "Sunday Telegrapch" Maria Fieldorf powiedziała: - Mój ojciec jest uznanym w świecie polskim patriotą, który walczył szlachetnie w obronie kraju przed nazistami. Wolińska, sama prześladowana przez Niemców, której rodzina zginęła z ich rąk, nakazując aresztowanie ojca, faktycznie podpisała na niego wyrok śmierci. Dla dobra mojego taty, mojego bohatera, do końca życia będę walczyć o jej ekstradycję, by stanęła w obliczu sprawiedliwości. Sprawiedliwości, której mojemu tacie odmówiono.


 

Maria Fieldorf sprawiedliwości jednak nie doczekała (tak samo zresztą, jak odnalezienia szczątków ojca). Jej słowa okazały się prorocze: - Z prokurator Wolińską będzie tak, jak z sędzią Marią Gurowską, której nie chciano postawić przed sądem. Wielu osobom zależało, aby nie doszło do jej procesu.


 

16 kwietnia 1952 r. sędzia Maria Gurowska (z domu Zand) przewodniczyła składowi sędziowskiemu, który skazał Fieldorfa na śmierć. Zmarła - pod zmienionym nazwiskiem Górowska - w 1998 r., kiedy miał się rozpocząć jej (grubo spóźniony) proces o "mord sądowy".


 

Polski Pinochet
 

15 lat temu, kiedy w "Życiu Warszawy" ujawniłem działalność Heleny Wolińskiej (jako jeden z nielicznych kibicował mi nieodżałowany varsavianista Jerzy Kasprzycki), wydawało się, że jej osądzenie jest tylko kwestią czasu. W styczniu 1999 r., po wysłaniu do Wielkiej Brytanii wniosku o ekstradycję, połączonego z nakazem tymczasowego aresztowania byłej stalinowskiej prokurator, prowadzący śledztwo mówił: - Drogą dyplomatyczną dowiedzieliśmy się, że Anglicy nie wykluczają wydania nam podejrzanej.


 

W sprawę zaangażowały się najwyższe władze III RP. MSZ zapewniało, że zbadało sprawę w Ambasadzie Brytyjskiej w Warszawie i otrzymało odpowiedź, że nie ma żadnych formalnych przeszkód w ekstradycji Wolińskiej do Polski. Ówczesny wiceminister sprawiedliwości Leszek Piotrowski w wypowiedzi ze stycznia 1999 r. stwierdził: - Są duże szanse na wydanie Wolińskiej. Cała procedura ekstradycyjna jest szybka.


 

Podobne głosy można było przeczytać w brytyjskich mediach, które obszernie informowały o sprawie. "Daily Mail" pisał: "W świetle sprawy Augusto Pinocheta, brytyjskiemu ministrowi spraw wewnętrznych Jackowi Straw trudno będzie odrzucić polski wniosek o ekstradycję". "The Sunday Times": "Jeśli Jack Straw gotów jest zgodzić się na ekstradycję Pinocheta do Hiszpanii, to czemu nie miałby zgodzić się na ekstradycję Heleny Brus?"


 

Sprawiedliwość w kraju Auschwitz
 

W sprawie zaczęły się jednak pojawiać kłopoty. "The Independent" podkreślał, że Wolińska jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej w Polsce, która ocalała z holokaustu: "Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca, jak Oświęcim i Brzezinka". W te same tony uderzył "The Sunday Times": "Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany. (...) Polski antysemityzm odradza się w sposób alarmujący".


 

Jewish Telegraphic Agency przeprowadziła wywiad z inkwizytorką. Zawarta w tekście sugestia była jasna - fakt przebywania w czasie wojny w warszawskim getcie i doznawane tam cierpienia uprawniły ją do późniejszego prześladowania Polaków (czytaj: polskich antysemitów).


 

- Podpis ppłk Wolińskiej figuruje na moim akcie oskarżenia czerwonym ołówkiem. Zatwierdzając go wiedziała, że działałem w Żegocie (podziemnej Radzie Pomocy Żydom). Jestem przykładem, że tłumaczenia pewnych ludzi wokół Wolińskiej i jej samej, że trwa wokół niej jakaś antysemicka akcja, są bzdurą - komentował Władysław Bartoszewski.


 

Kiedy w latach 50., jako więzień bezpieki, zwrócił się o przedstawienie mu nakazu aresztowania, pokazano mu kilka niewypełnionych, lecz podpisanych przez Wolińską blankietów. Oznaczało to, że może pozostawać "w śledztwie" tak długo, jak zechcą tego funkcjonariusze MBP. Wolińska nakazy aresztowania wydawała co prawda mechanicznie, nie zapoznając się z aktami sprawy (sama potwierdziła to w liście do Marii Fieldorf-Czarskiej, ale wtedy jeszcze nie mówiło się o jej ekstradycji), jednak w sposób świadomy - z myślą o wyeliminowaniu przeciwników politycznych.


 

Żona jest... kozłem ofiarnym

 

Jak konkretnie tłumaczyła się Wolińska? W wywiadach dla brytyjskiej prasy (z polską nie chciała rozmawiać) oznajmiła, że ta "kretyńska sprawa" jej "nic, a nic nie obchodzi". Że nie przyjedzie do Polski (podobno jej rodzinnego kraju), gdyż nie może tu liczyć na sprawiedliwy proces, polskie władze nic jej nie obchodzą, a prokuratorowi, który ośmielił się postawić jej zarzuty "ukręciłaby łeb". Już w "ludowej" partyzantce: Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, pod wdzięcznym pseudonimem "Lena", była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu - ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy - złamała karierę, a nawet "załatwiła" odsiadkę.


 

Wspomniany już "Daily Mail" skomentował: "Polska jest krajem demokratycznym, przyjaznym wobec Wielkiej Brytanii. Nie ma powodu by kwestionować niezawisłość polskiego wymiaru sprawiedliwości. W sprawie Wolińskiej rząd brytyjski jest na moralnie grząskim gruncie".


 

Heleny Wolińskiej bronił Włodzimierz Brus, jej mąż, z którym przyjechała do Wielkiej Brytanii na początku lat 70. Brus (wcześniej Beniamin Zylberberg, w czasie wojny oficer polityczny LWP, później marksistowski ekonomista, w końcu rewizjonista) twierdził, że żona jest... kozłem ofiarnym. Po wyjeździe z Polski państwo Brus osiedli w willowej dzielnicy Oksfordu. On wykładał ekonomię, ale też filologię rosyjską i środkowoeuropejską w Wolfson i Saint Anthony's College. Ona uczestniczyła w sympozjach naukowych, ale przede wszystkim udzielała się towarzysko. Przedstawiciele polskiej emigracji zapamiętali, że wręcz demonstracyjnie popierała "Solidarność" i potępiała stan wojenny.


 

Brytyjska obywatelka przed sądem wojskowym

 

Przeszkód w ekstradycji Wolińskiej do Polski było od początku więcej. Brytyjczycy nie chcieli jej wydać wymiarowi sprawiedliwości III RP, gdyż... nie rozumieli, dlaczego - zamiast przed sądem powszechnym - ma być sądzona przed sądem wojskowym (takie sądy funkcjonują w Wielkiej Brytanii jedynie w czasie wojny). Dlatego w 2000 r. prokuratura wysłała drugi, poprawiony wniosek ekstradycyjny, w którym wyjaśniła m.in., że w Polsce wojskowi (w latach 50. - czyli w czasie popełniania przestępstw - Wolińska była prokuratorem wojskowym) podlegają jurysdykcji sądów wojskowych.


 

Trzeci wniosek wysłał w 2001 r. nowo powstały Instytut Pamięci Narodowej, który z mocy prawa przejął sprawę ścigania Wolińskiej od prokuratury powszechnej. Wszystko na nic. W 2006 r. (po ośmiu latach starań) Polska usłyszała, że Brytyjczycy (a konkretnie Home Office, czyli odpowiednik naszego MSWiA) nie wydadzą swojej szanowanej obywatelki (bo sędziwa, chora, sprawa się przedawniła, a w ogóle to Polska za późno wystąpiła z wnioskiem o ekstradycję, bo dopiero po kilku latach od upadku komunizmu w naszym kraju). Informacja dotarła do Polski w przeddzień 62. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Historia po raz kolejny okrutnie zadrwiła z bohaterów, gdyż była prokurator wojskowa nienawidziła szczególnie akowców (czego nie ukrywała i o czym wielokrotnie mówiła), wydając ich w ręce bezpieki na tortury i śmierć. Dodatkową przykrością był fakt, że Brytyjczycy przysłali odmowę faksem.


 

Brytyjczycy zignorowali nawet wysłany za Wolińską ENA (Europejski Nakaz Aresztowania), który ułatwia sprawne przekazywanie obywateli podejrzanych o przestępstwa między krajami UE. Polscy śledczy mieli nadzieję na skuteczność tych uproszczonych przepisów ścigania, bo np. w odróżnieniu od zwykłej ekstradycji, nie obowiązuje tu zasada podwójnej karalności, czyli, że czyn musi być ścigany w obu krajach - w kraju, w którym podejrzany mieszka i w kraju, który stara się o wydanie tej osoby. Tak więc Wielka Brytania wcale nie musiała uznawać czynów Heleny Wolińskiej za przestępcze, aby akceptować polski nakaz aresztowania i wydać ją naszemu krajowi. Dodatkową nadzieją było to, że ENA jest niezaskarżalna, a Brytyjczycy mieli 90 dni na odpowiedź. Odpowiedzi w ogóle nie udzielili.


 

Oni odmówili Polsce ekstradycji

Nierozwiązywalnym problemem okazało się podwójne obywatelstwo Wolińskiej. Aresztując generała "Nila", przedłużając mu areszt i nadzorując śledztwo była obywatelką Polski. Jednak na początku lat 70., kiedy wraz z Brusem znalazła przyjazną przystań w Oksfordzie, otrzymała również obywatelstwo brytyjskie. Na skutecznym ściganiu byłej stalinowskiej prokurator zaważył zatem fakt, że Wielka Brytania - mimo podpisanych umów ekstradycyjnych, w tym z Polską - na ogół nie wydaje swoich obywateli innym państwom, tym bardziej, gdy pojawią się wątpliwości prawne.


 

Można jednak nie znać terminu zbrodni stalinowskiej, ale egzekwować własny przepis o "pozbawieniu kogoś wolności z premedytacją". Ponadto, zgodnie z orzeczeniem powołanego przez międzynarodową społeczność Stałego Trybunału Karnego w Hadze - obywatelstwo nie może chronić przed wydaniem osoby oskarżonej o zbrodnie przeciwko ludzkości (przypadek Wolińskiej), ludobójstwo, zbrodnie wojenne i agresję zbrojną. Nie może chronić, a jednak chroni. Powołując się na tę samą zasadę Izrael odmówił nam ekstradycji Salomona Morela, naczelnika komunistycznego obozu w Świętochłowicach (dla Niemców, volksdeutschów, a w praktyce wrogów "ludu") i Jaworznie ("reedukacja" młodych antykomunistów wedle sowieckiego pedagoga Makarenki). Tak samo Szwecja nie wydała nam stalinowskiego sędziego Stefana Michnika.


 

W jednym z wywiadów dla brytyjskiej prasy Wolińska powiedziała również, że do tych "haniebnych kłamstw", które wyszły z Polski, może się ustosunkować jedynie przed sądem brytyjskim - faktycznie istniała taka możliwość (strona polska występuje wówczas o tzw. pomoc prawną - do miejscowego sądu przybywa polski prokurator, który może osobiście przedstawić zarzut albo uczestniczyć w rozprawie; mogła również składać przed polskim konsulem, lub pracownikiem konsulatu w Londynie) - ale III RP całkowicie ją zlekceważyła.


 

Również Brytyjczycy - z czego była prokurator świetnie zdawała sobie sprawę - mają problem z rozliczaniem przeszłości. Przez 40 lat nie ścigali np. w ogóle zbrodni wojennych. Dopiero w 1990 r. w Sądzie Karnym Old Bailey w Londynie utworzono specjalną komórkę do badania tych zbrodni. Na liście podejrzanych znalazło się 400 żyjących jeszcze osób. Pierwszy miał stanąć przed sądem Szymon Serafinowicz, szef pronazistowskiej policji na Białorusi, która uczestniczyła w masakrach ludności żydowskiej (o jego przeszłości brytyjski wywiad wiedział od 1947 r., ale chronił zbrodniarza). Na proces było już jednak za późno, gdyż Serafinowicz zmarł. Inną sprawę udało się zakończyć. W 1999 r. sąd skazał na dożywocie 78-letniego Antoniego Sawoniuka, również Białorusina, w czasie wojny szefa oddziału policji w jednym z białoruskich miasteczek. Sprawa weszła na wokandę właściwie przypadkowo - pół roku wcześniej Sawoniuk pobił dziennikarzy telewizji BBC. Wcześniej prokuratorzy uważali, że Białorusin jest za stary, aby stawiać go przed sądem. Właśnie "względy humanitarne" (podeszły wiek i choroby - prawdziwe, lub wymyślone) - prócz kwestii obywatelstwa - powodują, że wielu oprawców unika sprawiedliwości. Tak stało się również w przypadku Wolińskiej.


 

Nikt nie sprawdził również innego wątku. Na początku lat 70., kiedy Wolińska ubiegała się o przyznanie jej brytyjskiego obywatelstwa, we wniosku musiała odpowiedzieć na pytanie: czy brała udział w prześladowaniach, czy było wobec niej prowadzone śledztwo? Jeśli odpowiedziałaby twierdząco, nie mogłaby dostać brytyjskiego obywatelstwa. Musiała zatem zataić prawdę. Śledztwo przeciwko Wolińskiej (jak również innym stalinowskim funkcjonariuszom) prowadziły w latach 1956-1957 dwie komisje prokuratora generalnego PRL Mariana Mazura. Obie komisje postawiły jej szereg poważnych zarzutów, objętych sankcją karną - m.in. aresztowania bez dowodów winy i niereagowanie na skargi o przestępczych metodach śledczych. Wówczas zwolniono ją jedynie z prokuratury "z uwagi na to, że charakter i rozmiar zarzutów z okresu pełnienia przez nią w naczelnej prokuraturze wojskowej kierowniczego stanowiska dyskwalifikuje ją jako prokuratora" i zdegradowano.


 

Za zaciągniętymi zasłonami
 

Na pytanie polskiego dziennikarza w dniu wydania nakazu jej aresztowania przez Wojskowy Sąd Okręgowy w Warszawie (3 grudnia 1998 r.) była prokurator odpowiedziała: "śmieję się".


 

Tylko, czy w czasach stalinowskich jej ofiarom też było do śmiechu? Akowiec Juliusz Sobolewski po aresztowaniu przez Wolińską w 1953 r. został skazany na karę śmierci i zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB (rentgenowskie prześwietlenia okazały się celowymi naświetleniami). Wcześniej karę Sobolewskiemu zmniejszył były konkubent Wolińskiej - "ludowy" gen. Franciszek Jóźwiak - przedwojenny działacz Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) i Komunistycznej Partii Polski. Jako wspomniana "Lena" pracowała najpierw w jego sztabie GL i AL, potem w Milicji - Jóźwiak był twórcą i pierwszym komendantem MO, a następnie w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej - od marca 1945 do marca 1949 Jóźwiak był wiceministrem bezpieki. Z Brusem, z którym wzięła ślub jeszcze w 1940 r., zeszła się ponownie w 1956 r., dając kosza Jóźwiakowi.


 

Krystyna Sobolewska, żona Juliusza, mówiła mi przed laty: - Wolińskiej trudno dziś życzyć więzienia, kary śmierci, szubienicy. Marzę tylko o jednym - żeby została uznana za inkwizytorkę, człowieka podłego. Żeby ten potwór w mundurze przestał żyć w chwale żony profesora Oksfordu.


 

Na początku polskich starań o ekstradycję prokurator Wolińskiej-Brus, w "Daily Mail" można było przeczytać: "Za ozdobnymi oknami imponującej wiktoriańskiej posesji w północnym Oksfordzie 80-letnia żona czołowego oksfordzkiego akademika czeka na dzwonek do drzwi. (...) Pieczołowicie skonstruowane emigracyjne życie profesora Brusa i jego żony zawaliło się. Oboje ukrywają się w domu za zaciągniętymi zasłonami, z niepokojem wyczekując wieści z ambasady RP w Londynie lub brytyjskiego MSW". My też czekaliśmy...


 

Bezkarna, ale bez przywilejów
 

Stalinowska prokurator dożyła 89 lat, jej ofiary często zaledwie 1/3 tego. Zamiast odsiadywać wyrok 10 lat w polskim więzieniu, do końca była chroniona przez prawo wolnej i demokratycznej Wielkiej Brytanii, tak jak kiedyś chronił ją stalinowski system bezprawia.


 

Ze znienawidzonej przez siebie Polski pobierała przez dekady wojskową emeryturę. Dopiero w 2006 r. MON zawiesił jej wypłatę 1,5 tys. zł - ustalono, że od początku brakowało jej do tego odpowiedniej wysługi lat.


 

W tym samym roku śp. prezydent Lech Kaczyński pozbawił ją Krzyża Komandorskiego i Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Również w 2006 r. głowa państwa odznaczyła pośmiertnie gen. Augusta Emila Fieldorfa Orderem Orła Białego. Wtedy też Brytyjczycy odmówili nam wydania zbrodniarki.


 

Nie doczekaliśmy się także osądzenia innych żyjących - głównie w kraju - oprawców gen. Augusta Emila Fieldorfa "Nila". W 2014 r. miejsce pogrzebania polskiego patrioty nadal pozostaje nieznane.


 

Tadeusz Płużański dla Wirtualnej Polski

 

http://historia.wp.pl/title,Helena-Wolinska-potwor-w-mundurze,wid,16975764,wiadomosc.html

 

Pawlikowski jednak w swojej wizji pięknie upudrował nieboszczyka pudrem męczeństwa pokazując w swoim obrazie lecącą do “krainy wiecznych łowów” ciotkę pijaczkę, którą zżerało sumienie pewnie nie do końca spełnionej misji rozprawienia się z polskim antysemityzmem...

Ale my Polacy wiemy, że ciotkę Idy nigdy nie zżerało sumienie, dożyła sędziwych lat pod patronatem fałszywych angoli, jak wielu, którzy ukrywają się jeszcze przed ziemską sprawiedliwością.

 

Ps. Polecam świetne opracowanie i wskazanie inspiratorów paszkwilu "Ida"
 

bobry7.salon24.pl/633506,ida-oscar-diabel-irena-sendler-i-brytyjska-scenarzystka#

 


 


 

KOMENTARZE

  • "Trybeusie" wspaniałe opracowanie,
    doskonała robota, gratuluję wpisu.
    Ocena 5.
    Dawaj to na łamy "Gawrionowskie" niech się ludzie do edukują.

    Przeglądając komentarze internautów na " łonetach", można łatwo zauważyć, że ludzie już wiele rozumieją, niestety w kontekście tego przejrzenia na oczy jest szykowany drugi garnitur. Wszystko mają przemyślane. Szykuje się powtórka z przejęcia "Solidarności". Obecne kukły są już zbyt zgrane. Komorowski ma już przygotowanego zmiennika i to z tej samej drużyny-nie mylić z PO.
    Pozdrawiam.
  • @Bibrus 21:06:30
    masz rację...wrzucę dla równowagi agitacji tych z Gdyni :)))...pozdr
  • Taki zbiór informacji
    jest bardzo potrzebny, zwłaszcza dziś jak ciągle znajdują się podłe kreatury, która chcą zakłamać historię.
  • @
    Długie, ale potrzebne.
  • Zwariowałem...
    ...*5
  • @trybeus 21:17:17
    Jesteś okrutny Kogutku.
    Tego dupka już pewnie paluchy bolą od klawiatury.
    To nie był jego najlepszy dzień :)))))))))
  • Witam.
    "Ciocia Idy" to doskonały tytuł na drugą część . pod warunkiem zmiany ekipy reżyserskiej.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 21:20:58
    też tak myślę...chcą nam tu zrobić czosnkowy chlew psia mać :))
  • @Krzysztof J. Wojtas 21:25:02
    dzięki...
  • @radzioron 21:36:30
    ...ee, serio :))
  • @trybeus
    5*!!!
  • @prawi co wiec 21:41:08
    ...następny będzie film "Wujek Stefan" :))pozdr

    http://www.nacjonalista.pl/wp-content/uploads/2010/11/stefan_Michnik-150x150.jpg
  • @KOSSOBOR 21:48:36
    ..dzięki :)
  • @trybeus 21:52:17
    "nie wydadzą swojej szanowanej obywatelki (bo sędziwa, chora, sprawa się przedawniła, a w ogóle to Polska za późno wystąpiła z wnioskiem o ekstradycję"

    Morderstwa ulegają przedawnieniu, ale sprawy majątkowe - nie.
    W takim świecie żyjemy.
  • @trybeus 21:52:17
    Wujek Stefan :))))))))))))))))))))))))))))
  • @trybeus 21:17:17
    //masz rację...wrzucę dla równowagi agitacji tych z Gdyni :)))...//

    To nie był dobry pomysł... józio już mówi do Ciebie w liczbie mnogiej :((

    Co te cholery mają z tym zwracaniem się w liczbie mnogiej!!
    towarzysze kurna ... stare nawyki, "wicie rozumicie" :)
  • No, Trybeusie naraziłeś się "krajowym cudzoziemcom"
    Jak tylko niejaki Duda zostanie Żyrandolem Polinu, to już jego syjonistyczny teść się postara, żeby Cię zamknęli w jakimś Guantanamo.
  • @Astra 22:35:54
    ...Józio na razie się jąka międzynarodowo :))

    ...Michajło Serwisant oburzony, pewnie to jego ciotka też była :))pozdr
  • @Ptasznik z Trotylu 22:39:13
    :))Żyrandol Polinu :)) dobre
    zamknęli w Gauantanamo...ale wpierw "rurką na odlew"...przez łeb :)))
  • No to pomyślmy w co grają z nami Anglosasi?
    Ja nadal nie do końca rozumie, ale wyczuwam od dawna fałsz. [ To warto przemyśleć też pod kontem tego że pchają nas w konfrontację z Rosją po której z Polski zostanie tylko kupa gruzów).
    Takie dwa wydarzenia.
    Kolega z internatu ( to było już po wyjściu, już byliśmy na wolności) co tam ma mnóstwo kontaktów z ludźmi opowiada mi wydarzenie w ambasadzie amerykańskiej. Nasi opozycjoniści składają wnioski o azyl polityczny. Bywa różnie, nieraz coś im nie pasuje, konsul się krzywi, robią przeszkody. Ale ... przychodzi jakiś komunistyczny aparatczyk, on też chce azyl - konsul zachwycony i rozpromieniony, żadnych tam przeszkód. A Wolna Europa ( i kilka innych rozgłośni) wzywa nas wtedy wciąż, żeby komucha bić, bić, bić.
    Słomka to człowiek mało poważny, ale myślę że w tym wypadku nie skłamał. Gdzieś dał taką relację. KPN złożył w Sejmie wniosek o dekomunizację Polski ( to lata 90te, wtedy KPN był dużą partią sejmową). I nagle zjechała do Sejmu cala ekipa z amerykańskiej ambasady i zakomunikowała (także jemu osobiście), że oni żadnej cholernej dekomunizacji w Polsce sobie nie życzą.
  • @Trybeus
    Pomysł z ciotą Idy u konkurencji to świetny pomysł. Punkt zborny zrobili sobie tam JzL i jzG. Ten ostatni pisze, ze nic ciekawego nie dałeś, a on od 20 lat to wie.
    Hmmm. Ciekawe czyja to ciotka? Tego pierwszego, czy tego drugiego. Ten drugi zachęca do podania więcej szczegółów. Pytanie skąd wie, że jest coś więcej.
    Zobaczyłem ich zbiórkę, uśmiechnąłem się i pomyślałem, że czekają na resztę sotniarzy, a wtedy do wora.
  • @vortex 00:40:51
    Swoją drogą, to Amerykanie i Niemcy z premedytacją zorganizowali nam tutaj tę ponurą bolszewię ( ci pierwsi jeszcze długo ją wspomagali). To ile by wyniosło odszkodowanie dla nas? Już o Rosji nie wspominając. I już o żydach nie wspominając. Ci za ten numer nie wypłaciliby się do końca swoich dni.
  • @tadman 00:52:52
    ...ale zbiórka się ociąga :))...nie będzie chyba kworum :))pozdr
  • @fan-wolności 11:27:52
    Une tylko goniły króliczka i nie miały zamiaru dogonić.
    Nie mogliśmy sobie poradzić z rabinami tutaj, w Polsce w sprawie ekshumacji w Jedwabnem a co dopiero na obcym gruncie...
    No ale jak szbesgoj jest odpowiedzialnym za te sprawy ministrem a potem prezydentem...
  • Wygrzebane w piaskownicy
    //jazgdyni: Szeroka i gorąca dyskusja o Oskarze dla Idy wywołała kociokwik i panikę w środowiskach żydokomuny putina, sprytnie ukrywającej się pod antysemickimi hasłami. Oskar za pokazanie dwóch Żydówek, w tym (sic!) przyszłej zakonnicy i typowej mendy żydokomunistycznej spowodowało wściekłość Kremla. Opierdki leciały, aż się dymiło. Politkom Grucha przeprowadził pilną rozmowę z głęboko zakamuflowaną agentką ŁYSOLAS, oddelegowaną do rozpracowania waszego sługi, analizując konieczność błyskawicznego wyhodowania mi pejsów, obrzezania pod znieczuleniem i zainstalowania na stałe jarmułki. Dostali rozkaz i MUSZĄ coś zrobić. A wiecie, co dzieje się z ludźmi, którzy nie wykonują rozkazów Putina??? Brrrr. Straszne!!!

    Dzisiaj o 11:20 prezes Kaczyński na konferencji prasowej stwierdził, że jako Polak bardzo się cieszy z przyznania filmowi Ida Oskara. To tak, jak ja. Ojoj... agenci Gruchy porobią się w gacie. A ci T&T tacy słabiutcy i wyczerpani...//

    Źródło: http://niepoprawni.pl/

    Okazuje się, że nawet w jego matecznikach czyli na Targalowisku i w Piaskownicy są sami "ruscy agenci", którymi dowodzę:)))
    Zjebkę dostał nawet od swojego przydupasa marusia (dochtora ponoć Sosabowskiego)

    No ale jak ktoś się idiotą i dworakiem urodził to kanarkiem nie umrze :)))))
    A "dworakiem" nazwała go jedna z najbardziej kulturalnych blogerek w Piaskownicy :)))))))
  • A czy na zachodzie osądzono i skazano choć jednego komunistycznego zbrodniarza?
    Jeżeli ktoś wie, to proszę o informację. Bo ja mam wrażenie, że oni coś bardzo lubili tych komunistycznych zbirów. Z czego przyjdzie im się kiedyś (także przed Polakami) ciężko tłumaczyć.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL
    Żydzi nie mają szacunku dla wszelkich goi. Niezależnie od tego czy są z bliskiego czy dalekiego wschodu, Europy, czy Ameryki !!! Żydzi czują jedynie respekt przed wszystkimi swoimi oprawcami !!! Polacy i Polska dla nich to jedynie głupi żywiciel z którego krew piją !!! Holokaust to ich dźwignia handlu/handełe/geszeft !!! Układ Ben Gurion - Adenauer określił ile kosztuje termin Nazista !!! I sposób interpretacji tego rozwodnienia !!! Klątwą tego narodu jest to, że powodzenie, pieniądz, odbiera mu rozum !!! Prawda jest taka, że Bóg jak chce kogoś ukarać to odbiera mu rozum, jest ona dla nich nie do przyjęcia !!! A więc hulaj dusza piekła nie ma, a może jednak jest ?
  • @ Autor
    Dzięki za super wpis. Zastanawiam się, co za kretynizm dopadł angoli. Szwedów zresztą też. Takie zachowanie jest nienormalne. Powinniśmy ich parę razy demonstracyjnie i cholernie boleśnie "doświadczyć" - i traktować już zawsze jak śmieci, bo sojusznika się nie wystawia w taki sposób.

    5*

    Serdeczności.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 12:54:18
    Gnidy gnidzie łba nie urwały, dały ”łoskarda”, coby lepiej gnębił Polaków. Skazani na pogardę…przez własna głupotę i lenistwo oraz gnuśność... czyżby Polacy sami nie wychowali tej gnidy na własnej piersi i na własne życzenie?…Takie gnidy w innych krajach są gonione, a szczególnie u nomen omen żyda…!!! Ale antypolonizm wyssany z mlekiem matki najwyżej co wprowadza w zadumę i oburzenie nad Wisłą…Nic poza tym…Także spokojnie czekam na kolejną gnidę, której też zamarzy się "łoskard" rasistowski, wyssany z mlekiem matki. Przecież od 25-ciu lat te gnidy robią co chcą i nie tylko w Polsce ale w całym tym demokratycznym półświatku. Teraz gdy piękna maska opada i ukazuje się obrzydliwa morda chcąca doprowadzić do wojny światowej żeby przykryć swoje szwindle i zbrodnie. Widać na tym etapie historii są gotowi pójść na całość ryzykując nawet atomową konfrontację z Putinem. Ryzykując wojnę, ryzykują tym samym holokaust światowy w tym i definitywny swój.
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 12:54:18
    „Gnida” Pawlikowskiego dostała Oskara… :(
    I tak oto na oczach całego „cywilizowanego” świata, żydowska prokurator Wolińska, zbrodniarka mająca na sumieniu setki Polaków, w tym przywódcę Kedywu AK gen. Fieldorfa „Nil”, stała się dzięki „Gnidzie” biedną skrzywdzoną ofiarą prześladowań Polaków. To wielkie kłamstwo i wielka manipulacja, w których z premedytacją Polacy sprowadzani są do roli pół zwierząt. Polska to „anus mundi”, w którym mieszka szlachetna żydowska mniejszość narodowa, prześladowana przez polskich antysemitów. Ścierwo Merdia głównego ścieku zachłystują się z zachwytu i piszą, że cała Polska jest dumna. Cała Polska jest dumna? Proszę się nie wypowiadać w moim imieniu. Jestem Polakiem i dumny nie jestem z Oskara dla „Gnidy” antypolskiego paszkwilu. Dumna to może być ta żydowska mniejszość zamieszkująca w moim kraju. Ja jestem raczej bardzo zażenowany, że ten żydowski reżyser na ten antypolski film dostał tyle kasy od mojego? państwa z moich, naszych podatków nie pytając nas polskich podatników Polaków o zdanie a film o rotmistrzu Pileckim nie dostał złamanego grosza. Przypominam na koniec, że Omilanowska jak i tramwajarz Zdrojewski to żydzi, ten ostatni to pomiot żyda łódzkiego Zdrojewskiego zastępcy komendanta KL Płaszów, powieszonego po wojnie. Dlatego IPN Krakowski utajnił wszystko co z nim związane na żądanie tramwajarza Zdrojewskiego.
  • @fan-wolności 11:37:22
    //Może sama próba ekstradycji skróciła jej życie i pogorszyła komfort?//

    ...nie żartuj, 89 lat to piękny wiek...nikt w stresie takiego nie dożywa...ona po prostu uwierzyła swojemu mężowi, że jest kozłem ofiarnym...zresztą oni wszyscy mają taki dziwny syndrom "wiary w swoją misyjność w tępieniu wstrętnych, polskich antysemitów"...pozdrawiam
  • @vortex 15:21:38
    ...uważam, że tzw Zachód w chwili obecnej przebija komunizm wschodni...zmieniła się tylko oprawa, w środku dalej ideologiczne gówno...nie wiem, czy się kiedyś będą tłumaczyć...oni traktują Polaków jak ludzi gorszej kategorii ...pozdr
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 12:54:18
    :)) ło maj gasz...Qquniek znów zdemaskował agentkę :))...takie wyniki ma chyba tylko mosad :)))
  • @Jasiek 17:16:15
    dzięki...historia nieraz pokazała, ze Polacy ratowali dupy różnym państwom europejskim...zawsze była "wdzięczność" w postaci pogardy...

    ...pomyśleć, że jakby Polacy nie walczyli o Anglię, to Żydzi mieszkaliby sobie spokojnie na Madagaskarze nie wadząc nikomu...czasem mnie złości ta polska nadgorliwość względem tzw Zachodu...pozdrawiam :))
  • @Kula Lis 62 17:49:54
    ...pełna zgodza...pozdrawiam :))
  • @trybeus 20:05:57 odwzajemniam pozdrowienia i dziękuję.!
    https://wirtualnapolonia.files.wordpress.com/2015/02/odznaczenie-za-wspc3b3c582pracc499-z-niemieckim-okupantem.jpg Wspaniała ilustracja wiersza! Poniżej! Powyżej to odznaczenie za wierna służbę (w jez. niemieckim) przyznawane było przez starszyznę żydowską…Judenratów!
    Litzmannstadt Getto to w Lodzi (?), ziemia obiecana?
    A „Hauserwache” to wyznawcy grubej kreski. Gdyby Witold Pilecki nie poznał ich osobiście w Auschwitz, to pewnie nie zlikwidowaliby go tak szybko po wojnie. Zdążył nam jeszcze przekazać, że żydoniemiecki Auschwitz to nic w porównaniu z żydobolszewickim UB. Medal „Za wierną służbę” prawdopodobnie dla członków „Żydowskiej Służby Porządkowej” z getta w Łodzi (Litzmannstadt).

    Powinno się dopisać na nim: „Zdrada im nie pomogła , a honor stracili ”

    Mordechai Chaim Rumkowski- żydowski kolaborant i przestępca

    http://www.bibula.com/?p=34979 Icchak Kacenelson: „O bólu mój”
    W poemacie „O bólu mój” będącego częścią zbioru „Pieśni o zamordowanym żydowskim narodzie” znajdujemy taki Jam jest ten, który to widział, który przyglądał się z bliska,
    Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
    Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
    I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy.

    Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy –
    O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą…
    I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby –
    Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!

    Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
    Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli
    Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy,
    Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli.

    Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy,
    Z pałką wzniesioną do ciosu – do domów przejętych trwogą.
    Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych
    Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.

    Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek,
    I klęli: „Ruszać, do diabła, na umschlag, tam miejsce wasze!”
    Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej,
    By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę.

    A na ulicy – oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto
    Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą –
    Od krańca po kraniec pusta, a pełna, jak nigdy dotąd –
    Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom…

    W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce.
    Niektórzy milczą – ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem.
    Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
    Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie!

    A z boku – Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich,
    Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca,
    On moim Żydom zadaje śmierć żydowskimi rękami!


    Dla Icchaka Kacenelsona, bezpośredniego świadka dokonanej przez Żydów zbrodni na Żydach, którego poezja stanowi niepodważalne źródło historyczne, oprawcami, którzy bili bez cienia litości, lżyli nieludzkimi słowy byli jego bracia Żydzi.

    Żydzi byli także tymi, którzy zadali śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!
  • @trybeus 20:05:57
    Najsłynniejsza żydowska myślicielka XX wieku Hannah Arendt w książce „Eichmann w Jerozolimie” (Kraków 1987). Napisała tam m.in. (s. 151): „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”.

    Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę. Arend stwierdziła wprost: „O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną władzę do chwili, gdy ich także deportowano” (tamże, s. 151).

    Arendt pisała, że bez pomocy Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów. W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady. Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie niemieckich rozkazów godzących w ich współrodaków.

    Przy tym, skuteczność Policji Żydowskiej w wykonywaniu rozkazów okupacyjnych, wyłapywaniu niepokornych Żydów, udaremnianiu im ucieczek z getta, ograbianiu z kosztowności i żywności, ujawnianiu skrytek oraz „załatwianiu” braciom szybszej ekspedycji do obozów zagłady, przekraczała wielokrotnie szkodliwość wszystkich szmalcowników i kolaborantów narodowości polskiej na terenach okupowanych przez Niemców.

    https://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/03/15/najwiecej-zlotych-zniwiarzy-bylo-wsrod-zydow/
  • @trybeus 20:05:57
    Kolaboracja i zdrada wewnętrzna.

    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/jedwabne/getto_warsz2.html

    Przemilczana pomoc

    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/jedwabne/getto_warsz1.html

    Zdrada stanu

    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/jedwabne/zdrada.html

    Ręka w rękę z Hitlerem

    http://www.bibula.com/?p=25019

    O tzw. „pogromie” kieleckim

    http://www2.kki.pl/piojar/polemiki/holocaust/kielec.html
  • @trybeus co to oznacza? i ile to nas Polaków kosztowało?
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/10/20070124_sejm_detale_glowa_weza_porecz_hall_budynek_glowny.jpg/800px-20070124_sejm_detale_glowa_weza_porecz_hall_budynek_glowny.jpg Polski? Sejm RP czy raczej Knesejm?, budynek główny, detale: poręcz z głową węża (balustrada wokół hallu głównego), zdjęcie wykonane 24 stycznia 2007 roku, autor: Piotr VaGla Waglowski, http://www.vagla.pl
  • @trybeus 20:05:57
    Notka 100/100 Pzdr .
  • @ All
    http://bobry7.salon24.pl/633506,ida-oscar-diabel-irena-sendler-i-brytyjska-scenarzystka#
  • @KOSSOBOR 23:05:17
    Szkoda że tam tak mało ludzi zostało z starego Salonu , ale polecam komentarz Wiesławy mimo że to nie moja bajka polecam :@PINK PANTHER

    Jak zwykle z pańskiej notki mzna się wiele dowiedzieć.

    Tow. Władysław Gomułka tak wspominał po wojnie, w swoich „Pamiętnikach” ciotkę Idy, czyli towarzyszkę Fajgę – Danielak - Brus primo voto Jóźwiak:

    Prawą ręką szefa Sztabu Głównego GL, F. Józwiaka była Fajga Danielak vel Helena Wolińska ps. „Lena”, wywierająca decydujący wpływ na wszystkie jego pociągnięcia. Jako kierownik kancelarii Sztabu Głównego GL, odgrywała wielka rolę w organizowaniu jego pracy, trzymała w swych rękach szeroką siec łączności, w stosunku do szefa sztabu F. Jóźwiaka, który związał się z nią węzłami małżeńskimi , była arbitralna, zajmowała postawę despotycznego zwierzchnika. Wystarczy wskazać, że nawet w obecności osób trzecich, w tym także w mojej obecności, będąc z czegoś niezadowolona, zwracała się do niego „Franek, ty sk…nie” i dalej wyłuszczała o co jej chodziło. Można powiedzieć, że czym była „Lena” dla Jóźwiaka, tym „Barbara” [Stanisława Sowińska „Nutka”] dla Spychalskiego. […]
    (W. Gomułka, Pamiętniki, t.II, s. 272-2273)
    „Natka” była „prawą ręką” Spychalskiego i prowadziła kancelarię wywiadu GL-AL.

    Sam partyjny małzonek tow Fajgi, czyli Franciszek Jóźwiak był osoba szalenie ambitną, i Gomułka tak go wspominał:
    […] chcąc uprzytomnić mu jego kwalifikacje wojskowe, zapytałem go nieco złośliwe: „Franek czy ty naprawdę uważasz, szef Sztabu GL masz kwalifikację na szefa sztabu WP?”. Na to Józwiak odparł, że przygotowanie wojskowe ma, bo był kapralem w Legionach.

    Gratuluję dobrej notki i pozdrawiam.



    WIESŁAWA19:08
  • @Kula Lis 62 21:00:59
    Kula Lisie nasuwa mi się tylko jedno...Plemię Żmijowe opanowało naszą Polskę :((pozdrawiam
  • @Repsol 23:03:41
    ...dzięki pozdrawiam
  • @KOSSOBOR 23:05:17
    ...ooo dziękuję za ten świetny artykuł...mało kiedy wchodzę na s24...świetny tekst, dużo rzuca swiatła na ten mroczny film i jego inspiratorów...pozdrawiam
  • @trybeus 09:09:02
    No to ci radzę, byś sobie zanotował blog Panthera jako stały adres odwiedzin. I, naturalnie, byś zapoznał się z poprzednimi notkami - niesamowite!

    :)
  • @KOSSOBOR 11:59:54
    ...tak też zrobię, dzięki...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031