Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
328 postów 8520 komentarzy

blog trybeus'a

trybeus - ...katol i moher z kościoła toruńskiego, parafia podhalańska...łowca jehowitów...

SZKOŁA PRZETRWANIA...WEDŁUG TRYBEUSA...CZĘŚĆ 2.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Moi drodzy Zielonowyspowi Survivalowcy...jedziemy dalej z koksem !!

W części pierwszej zapomniałem poruszyć tematu pysznych i zdrowych ryb. Prawdziwy Survivalowiec jeśli trafi nad nasz Bałtyk to wie, że powinien degustować tylko ryby złowione przez naszych rybaków, ja lubię bardzo dorsza, flądrę...nie jedzmy wynalazków typu panga, mój przyjaciel ze Szczecina, marynarz powiedział mi, że żaden marynarz pangi jadł nie będzie...nie jestem pewien, ale chyba są to ryby hodowlane, karmione padliną...Jedząc ryby bałtyckie wspieramy znów naszych rodaków rybaków, tak bardzo perfidnie oszukiwanych przez Brukselę, przypomnę tutaj, eurosrebrniki za złomowanie polskich kutrów.  Limity połowowe to dla mnie jakiś totalny absurd...czy Bruksela stworzyła ryby??? Jest to jedna z najbardziej dyskryminowanej społeczności zawodowej, która tak bardzo ciężko zarabia na swój chleb powszedni. Wspierajmy ich i znowu poczujemy dreszczyk emocji...kupujemy bez toksycznego i ciężkostrawnego vat-u...kupujemy w godzinach porannych, prosto z kutra, gdy rybacy wracają z połowów.

Tutaj o rybach morskich www.palace-pobierowo.pl/ryby-wystepujace-w-baltyku.php

 

Jeśli chodzi o ryby słodkowodne, to szukajmy naturalnych jezior, nie jakichś bajorów typu Niedzica -Czorsztyn. Polecam fajne miejsce w przepięknej Wielkopolsce, kolebce polskości, niedaleko Gniezna w Skorzęcinie lub Powidzu. Jeziora te są naturalne z wodą czyściusieńką, gdzie i raka zobaczysz (raki w brudnej wodzie się nie uchowają ). Rybki kupujemy w gospodarstwach rybackich...cholerka, znów dreszczyk emocji :))  www.google.pl/search

 

Dobra, wracamy do rzeczy bardziej przyziemnych jak ...kiszenie kapusty. Kapusta kiszona to prawdziwa eksplozja, jeśli chodzi o witaminę C, bije cytryny na łeb na szyje, że wspomnę też o kwaśnicy, czyli soku z tejże kiszonej kapusty...trzeba podawać dzieciom, by wytępić pasożyty układu pokarmowego. Prawdziwy Survivalowiec, sygnał do kiszenia kapusty dostaje po Święcie Wszystkich Świętych, czyli po pierwszym listopada. Wybieramy kapustę tzw. późną, jeśli ktoś kupi kapustę wczesną, to niestety zrobi się mu błoto.Teraz jest wygoda, ponieważ kapustę można teraz kupić poszatkowaną, we woreczkach po 10 kg. Najważniejsze w kiszeniu kapusty jest naczynie, ja dopadłem kiedyś na Słowacji garnek gliniany, który ma taką rynienkę u góry , gdzie wlewa się wodę i przykrywa się dekielkiem. W Polsce są już dostępne, ale kosztują w zależności od pojemności około 200-300 zł, ja kupiłem taki, do którego w akcie desperacji zapakowałem 50 kg kapusty szatkowanej, kupiłem go za równowartość 110 zł.  



 

 

Dobra, to dzieła...mamy garnek do kiszenia, kapustę szatkowaną, brakuje nam tylko 1 kilograma pysznej i zdrowej soli drogowej ..:)) he he, oczywiście żart...dobrze, że Polska jest takim bogatym krajem (mamy dwie kopalnie soli Wieliczka i Bochnia...polecam zwiedzanie !!), że można kupić rodzimą sól...kupujemy sól do przetworów (jest taka na rynku), koniecznie z Wieliczki lub Bochni. Aha, jest jeszcze Kłodawa...  ważne by sól była niejadowita :)) żart ...oczywiście niejodowana...

 




 


 

Jeśli ktoś ma dzieci w wieku szkoły podstawowej, to koniecznie musi “zatrudnić” Małych Survivalowców, do celebracji kiszenia kapusty...jeśli są chętni, to obowiązkowe mycie nóg, plastikowe reklamówki na nogi i z taką ekipą “deptanie” kapusty trwa do godziny, żeby włączyć turbodoładowanie to możemy włączyć (głośno !!) jakiegoś klipa Gummy Bear...

 

Przy tej muzyce, Mali Survivalowcy potrafią udeptać kapustę w pół godziny...:)) i jaka przednia zabawa...czyli przyjemne z pożytecznym.

 

Dobra, żarty na bok ...kapustę wsypujemy do garnka (nie na raz) tak do połowy i przesypujemy garścią soli (nie całą, tylko tak z wyczuciem coby 1 kg wystarczył na 40-50 kg kapusty), deptanie i znów trochę kapusty i znowu sól i tak do pełna, pamiętając by odcedzać zbierający się sok z kapusty...na koniec zakładamy dekielek i pamiętajmy by do rynienki nalać wody ...to jest bardzo ważne, by w rynience była woda, bo jeśli jej braknie kapusta się zepsuje. Garnek ten jest fenomenalny, ponieważ nie trzeba już nic więcej robić...trzeba dbać tylko o to, by woda była w rynience, a po dwóch tygodniach kiszenia w temperaturze pokojowej, kapusta jest gotowa do spożycia. Po dwóch tygodniach trzeba garnek dać w jakieś chłodne miejsce, ponieważ dalsze trzymanie w temperaturze pokojowej powoduje, ze kapusta jest coraz kwaśniejsza. Kapusta w tym garnku trzyma się nawet do maja (wiem, bo jedliśmy w maju)...można też przełożyć do słoików i poukładać na półce, gdzieś w spiżarni. No i tym sposobem mamy cały rok pyszne, zdrowe surówki z kiszonej kapusty, no i że też wspomnę o specyjale polskiej kuchni, czyli pysznym bigosie.

 

Analogicznie robimy z ogórkami, można kisić w tych glinianych z rynienką, ale ja polecam kiszenie w słoikach. Wystarczy, by kupić ogórki (najlepiej w czasie największego wysypu, wtedy cena jest tania), ogórki do słoika, chrzan, koper i czosnek obowiązkowo, dodać liść czarnej porzeczki, wiśni lub winogron i zalać przegotowaną, gorącą wodą z solą ze wspomnianych kopalni i zadeklować. Ogóreczki prima sort...jak dobrze ukiszone to nawet posiedzą ze dwa lata. Oczywiście zjadając ogórki, wody nie wylewamy, tylko wypijamy...woda z ogórków jest wysoko witaminizowana witaminą C i jest świetnym specyfikiem w gromieniu skutków tzw. choroby “filipińskiej”, czyli popularnego kaca.

 

No i dochodzimy tutaj do zakupu warzyw. Warzywa (ziemniaki, marchew, pietruszkę, seler) kupujemy tylko tzw. brudne, czyli nie płukane, w Biedronkach i innych Auszołomach dostępne są tylko warzywa płukane, w jakim cholerstwie płukają te warzywa to ja nie wiem, jedno jest pewne, warzywa te w hipermarketach muszą długo być świeże i piękne dla oka i jest to na dodatek debilny wymóg Unii Europejskiej. Warzywa niepłukane kupujemy na jarmarkach, prosto od rolnika...jest pewność, że takie warzywa przetrwają całą zimę w naszych piwnicach (jeśli kto nie ma, to wystarczy ciemne i chłodne miejsce)...że nie wspomnę tutaj o tym dreszczyku emocji (już wiecie o co chodzi).

 

Czosnek, dla wytrawnego Survivalowca jest bardzo ważnym warzywem, spotkałem się z określeniem, że jest to naturalny antybiotyk. Proszę Was, nie jedzcie czosnku chińskiego, zalewającego nasz rynek...gdzie i w jakich warunkach uprawiany jest chiński czosnek to jest tajemnica poliszynela. Szukajmy czosnku polskiego, z polskich upraw. Jak odróżnić czosnek ? Ha bardzo proste, polski czosnek ma dłuższe tzw. “ogonki”, natomiast chiński ma przycięty bardzo krótko i jest nad podziw dorodny (to moja metoda).


 

Więcej można poczytać tu: kuchnia.wp.pl/zyj-zdrowo/health/1208/1/1/jak-odroznic-chinski-czosnek-od-polskiego-.html


 

Trzeba oczywiście spożywać czosnek w porach odpowiednich, rano nie bardzo, ze względu na kontakt z ludźmi, a wieczór jeśli mężuś naje się czosnku to może to mieć właściwości antykoncepcyjne :))

No to na dziś tyle...zapraszam na następne części...jeśli mi sie uda to może w następną niedzielę...Wasz Bear Trybeus...


 

 


 


 


 


 


 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Dorzucę moją radę odnośnie kupowania ogórków.
    Znajomy rolnik, który uprawia i sprzedaje ogórki, powiedział mi, że obecnie ogórki bez nawozów nie urosną.
    Ale powiedział również, żeby nigdy nie czekać z przetwarzaniem ich do końca sezonu. Chodzi o to, że te ostatnie mają najwięcej nawozu, ponieważ są podsypywane co jakiś czas.
    Stosując się od kilku lat do jego rady, kupuję je w pierwszej części sezonu, kiedy cena już jest niższa. Nigdy mi się nie popsuły, a przedtem zdarzało się. To musi być właśnie wynik zbytniego nawożenia, a my dziwimy się dlaczego są niedobre.
    Pozdrawiam :)
  • @Astra 10:19:18
    ..tak...! poza tym przy końcówce sezonu, ogórki się krzywią i mają krztałt banana...to jest sygnał, że jest już końcówka sezonu i ceny pójdą w górę...pozdrawiam niepoprawnie
  • @trybeus
    Mam nadzieję Trybeusie, że nie zapomniałeś o naszym narodowym sporcie, zbieraniu grzybów, a potem ich przetwarzaniu. Wprawdzie mówią, że grzyby są mało odżywne, ale za to co za rozkosz!
    A my nie doceniamy. Kiedyś zatrzymałem się na drodze we Włoszech. Tubylec żądał za koszyk, może z pięcioma prawdziwkami 100 euro!!!
  • @jazgdyni 10:30:46
    ..tak ...będzie też o tym ja jako maniakalny "grzybiorz" nie mogę tego nie wspomnieć..jadłeś rydze po cygańsku?

    http://kuchnia.o2.pl/przepisy/rydze-po-cygasku-p_4298

    ten przepis sprawdziłem ...mniam, mniam
  • Ta szkoła przetrwania to normalne ,
    wiejskie życie w Polsce jeszcze w latach 70-tych,zwłaszcza tam,gdzie nie było prądu,pamiętam,że w wiejskim sklepiku kupowało się naftę,sól,towot i papierosy w zamian za jajka.
    Żywnościowo wieś była samowystarczalna.
  • Dorzucę też coś od siebie
    Z rybami złowionymi przez naszych rybaków jest duży problem. Mam zwyczaj raz do roku po sezonie (wrzesień/październik) udać się nad morze i wtedy każdy obiad to flądra. Długo trzeba szukać smażalni w której naszą złowisz. Zwykle są to filety. Pytałem takiego restauratora a ten na to, że aby kupić ryby z targu musi mieć specjalny samochód chłodnię z odpowiednimi atestami. Jego na to nie stać, więc woli zamówić z przetwórni a tam większość to ryby z łowisk w okolicach Szwecji.

    Kapusta kiszona
    Proces kiszenia kapusty ty kilka dni, dlatego ja stosuję metodę kiszenia co kilka dni po małe ilości. Mam dwa garnki kamionkowe, latem produkują ogórki małosolne, zimą kiszoną kapustę. Malakserem szatkuję małe główki kapusty, dodaję do tego marchew i oczywiście sól. Za 3 dniach ma ostry chrzanowy smak po jakiś 5-6 zależnie od temperatury jest wspaniała. Na przednówku kapusty są już nieco za suche, nie ma tyle wspaniałego soku co w tych z wczesnej jesieni.

    Ogórki kiszone,
    Najlepsze lipcowe choć nadmiar nawozów azotowych każdy ogórek zniszczy, stąd nie zawsze wychodzą. Nigdy nie wolno kisić ogórków wrześniowych, te są najbardziej nasycone chemią z oprysków.

    Serdecznie pozdrawiam miłośników własnych przetworów.
  • @ppor Dub 10:54:49
    ...dalej takie życie może być...ważne, byśmy się wspierali...a wtedy przeżyliśmy Niemca, Ruska...przeżyjemy i rząd Tuska...:)
  • @trybeus 11:14:08
    10.04. wołaliśmy przed urzędem premiera:
    "nie ma stoczni, nie ma łupków- jest platforma i rząd głupków"
    oraz bardziej prorocze:
    "Nigeria ci nie pomoże, ty dyktatorze"
    :)
  • @Zawisza Niebieski 10:55:35
    ..tak...czysty debilizm, że restaurator musi mieć chłodnie mobilną , tak jakby nie mógł przewieźć w hermetycznym, izolowanym pudle...ja myślę, ze restauratorzy idą na łatwiznę i tym sposobem gardzą swoimi rodakami...ja, jakbym prowadził smażalnie to kupowałbym tylko na targu... co do kapusty, jeśli kupisz se taki garczek to uwierz, naprawdę nie trzeba już nic z kapustą robić..to taki słowacki patent...ale u nas dostępny..pozdrawiam niepoprawnie
  • @trybeus 11:48:58
    Jak najbardziej doceniam Twoją metodę, ma ona jednak pewną wadę a jest nią miejsce jakie potrzeba na postawienie tej wielkości naczynia, moja metoda może okazać się korzystna dla tych co mieszkają w blokach. Za to radzę spróbować kapusty w początkowym okresie jej kiszenia, ma wspaniały chrzanowy posmak, podobnież to sama rodzina roślin, takiej kapusty się nie kupi się w sklepie.

    Jestem smakoszem flądry ale mieszkam w centrum Polski, i nigdy kupiona w sklepie flądra nie smakowała mi, stąd moje coroczne wyjazdy nad morze, oczywiście po sezonie. Mam alergię na tłumy. To co opowiedziałem dowiedziałem się od restauratora w Ustce (oblazłem całe miasto i naszej flądry nie znalazłem) który nie krył, że dostałem flądrę złowioną u brzegów Szwecji,

    Z ciekawych rzeczy, które warto zimą włączyć do diety to kiełki różnych roślin. Ja uwielbiam mieszankę rzodkiewka+brokuł+lucerna, wrzucić sobie na kanapkę zimą to niebo w gębie. Wystarczy specjalne naczynko do dostania w sklepach ze zdrową żywnością. Tylko na nasiona należy uważać, nie mogą być te przeznaczone do siewu, są zaprawiane różnymi chemikaliami.

    Już nie myśląc o ludziach, a o naszych mniejszych przyjaciołach, warto jesienią udać się na łąkę i pozbierać trochę nasion różnych chwastów. Zimą o wysypane do karmnika będą się zabijały a ile gatunków różnych ptaków wtedy można zobaczyć? Nawet człowiek nie zdaje sobie sprawy ile różnych ptaków u niego w jego okolicy zimuje. Rano jak się wychodzi wysypać, biesiadnicy siedzą dookoła.
  • @trybeus 11:48:58
    No popatrz - ten jednopał jest jednak jakimś wyjątkowym debilem.

    Mam pomysł! Notki z czysta oceną 5* się nie liczą! Ważne są tylko z klockiem jednopała ;)

    Gdzie takie gary można kupić na północy kraju, daleko od Słowacji?

    Mama robiła latem "krótką kiszoną" - w słoju lub kamionce /3-4 litry/, z młodej, jeszcze zielonkawej kapusty, nie tak drobniutko szatkowanej. Kilka dni kiszenia pod liściem przyduszonym talerzykiem i kamieniem /chyba jednak kilkakrotnie przekłuwała do dna całość kiszonki/ i była to znakomita surówka a vista :)

    Kiedyś, gdy pracowałam w ogrodzie, niespodziewanie przyszli goście. Co robić? Człek dość brudny, w chałupie nie ma niczego normalnego i w ilościach "dla gości"... Posadziłam towarzystwo przy stole ogrodowym, przyniosłam kamionkę z tą właśnie kapustą, razowy chleb, eleganckie kieliszki koniakowe i "qrwazjera" V.S.O.P. Ale było! Doprawdy bardzo udane przyjątko, choć nieco ekscentryczne ;)
  • @KOSSOBOR 12:15:11
    ...jednopały muszą być , to sól tej ziemi...internetowej :)))))
    co do gara, to znalazłem coś takiego , ale tego jest widzę pełno jest to garnek hermetyk...

    http://alleogrodniczy.pl/search/fraza,garnek+do+kiszenia+kapusty/

    z tym, że w zależności ile kapustychcesz kisić ...50-ciolitrowy no niestety trzeba ponad dwie stówki dać...dla większej rodziny 6-7 osób to 50 litrów jest w sam raz... pozdrawiam niepoprawnie
  • @trybeus 10:35:57
    Przeczytałem oczywiście jako smakosz. Pierwsze zdanie mnie szalenie rozbawiło - "Nazbieraj 3 kilogramy ładnych rydzy..." :)))))))
    U nas rydze zbiera się na sztuki i są takim rzadkim rarytasem, ze tylko je się smaży lekko posolone na masełku. Może tam u ciebie w górach mozna tyle uzbierać.
    Na Kaszubach w takich ilościach można tylko nazbierać maślaków, albo opieniek. Reszta to żmudne poszukiwania.
  • @jazgdyni 12:55:56
    ...he he, no tak, u nas tego pełno ...rośnie po potokach i na mokradłach...jak jest dobry wysyp, to ze trzy siatki przyniosę jednorazowo..opieńki u nas znowu zanikły, ale pojawiły się kurki, których też dawno nie było ...pozdr
  • @All
    Dorzucę jeszcze trzy swoje przemądrzałe grosze.
    W niewielu miejscach na świecie kisi się warzywa. A kapusta i ogórki to tylko u nas Słowian z epicentrum w Polsce. Kapustę, ale pekińską, kiszą Koreańczycy, robiąc słynne kim-czi, bardzo ostre, bardzo czosnkowe i z pomidorową pastą.

    Wiele nacji na zachodzie uważa produkty kiszone za zepsute! (Takiego siadłego mleka Angole i Amerykanie nie tkną nigdy w życiu).

    A jest to wprost bomba, niesłychane źródło probiotyków - najbardziej pożytecznych dla człowieka bakterii. W tym dużej ilości bakterii mlekowych.
    Ogórki kiszone zostawione w pokojowej temperaturze szybko pokrywają się nalotem. To właśnie te dobrotliwe bakterie. Dobrzy doktorzy dietetyki radzą by tego osadu nie usuwać. Mamy probiotyk za darmo, a w aptece sporo kosztuje.

    W skali najzdrowszych warzyw i owoców kiszona kapusta i kiszone ogórasy zostawiają daleko w tyle pozostałe. Później dopiero plasuje się szczypiorek, czosnek i imbir.
  • @jazgdyni 13:07:41
    ...cenna uwaga, Januszu... na zachodzie nie maja ogórków kiszonych ..mają konserwowe na occie..brrrr...
  • @jazgdyni 13:07:41
    Na wschód od Polski bardzo popularne są kiszone pomidory. Nie są złe.
  • Wszyscy "IN VITRO"manipulowane zarodki (kogo urodzą)
    "Myślę, że możemy być pewni, że do takiego handlu dochodzi i możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że na embrionach dokonuje się rozmaitych eksperymentów naukowych"


    http://polnischezeitung.de/news/szok-jaroslaw-gowin-sugeruje-ze-zamrozone-w-polsce-ludzkie-embriony-trafialy-do-niemiec-gdzie-poddawano-je-eksperymentom/
  • @trybeus 12:24:33
    jużem sobie przesłała link na swoją pocztę, coby nie zaprzepaścić. Dziękuję! :)
  • @jazgdyni 13:07:41
    Janusz, a zróbże z tego oddzielny post! To zbyt cenne jedynie na koment.
  • @tadman 14:04:27
    Mama kisiła - te małe, zielone. Były interesujące...
  • Kuźwa, Ojczyzna ginie
    a ci o kiszeniu kapusty.
    To może lepiej podjąć dyskusję o robieniu zapasów na wypadek wojny?
    1. nafta
    2. zapałki
    3. cukier
    4. mąka
    5. relanium
    6. kartofle
    7. cebula

    Oczywiście żartowałem.
    :-)
  • @gallux 16:39:18
    Relanium należy wykluczyć, bo spora doza adrenaliny dobrze robi na zdrowie.
  • Trybeus
    To co piszesz jest ciekawe, ale napisz jak dużą część społeczeństwa , żyjąca na skraju ubóstwa ma przetrwać , co najmniej do wyborów.
  • @gallux 16:39:18
    Zapomniałeś o słoninie.
  • @tadman 16:42:55
    No tak. Adrenalina powoduje, że człowiek szybciej od małpy ucieka na drzewo:-)
  • @Andy 51 16:43:23
    I o tonie węgla w piwnicy.
  • The Krauts
    Nie jest prawdą, że rodacy nasi kiszonki wymyślili. Nie ma co za bardzo się szowinizmem narodowym z powodu kiszonej kapuchy unosić, gdyż wróg nasz, niemiec, kapusty i ogórków kiszonych więcej od nas i lepsze konsumuje. Dlatego też sojusznik zza Wielkiego Stawu niemca per "Sauerkrauts", w skrócie "Krauts", tutułuje. I prawda to jest, bo jakeśmy wraz z kolegami z garnizonu polecenie wyjazdu słuzbowego do Monachium otrzymali, to oni tam po ichnich birgartenach na okrągło kiszonki wciągali, a do tego fermentujące piwsko chleli jak wieprze. Od tej fermentującej diety niedobrze nam się zrobiło, bo trzeba wszak nadmienić, iż od kapusty gazy w organiźmie wzbieraja. Dziad mój opowiadał, że podczas Kampani Wrześniowej niemca po smrodzie potrafili wyniuchać, bo nażarta infanteria po kapuśniaku potężnie pierdziała. Kiszenie nie jest więc domeną nasza, Narodową, lecz raczej szwabską i przynależy do cywilizacji bizantyjskiej, a nie Łacińskiej. U nas na jednostce kapuśniak na własnej kapuście jest raz w tygodniu, do tego chleb ze smalcem dają, a w oficerskiej kantynie jeszcze i skwarki serwują.

    My tu z kolegami uważamy, co prawda, że ten caly kulinarny surwiwal na gówno się zda i to dosłownie. Zostawmy gotowanie i kuchenne sprawy naszym kobietom. Lepiej by tu instrukcje wstawić, jak obrzyna zrobić z dubeltówki lub karbidówkę na granat ręczny przerobić. Ale widać, ze rodacy nasi, chłopy niby zdrowe, kuchcikami zostali a pucz to ja sam wraz z garstką woja będę robić musiał. No ale nic, naród skundlony, to i o kapuście zamiast o walce rozprawia. U nas, na jednostce, gdy o kulinariach chłopaki dyskutują, to przeważnie idzie o to, jak zacier nastawić i kiedy destylację najakuratniej zacząć. Kiedyś bowiem trzeba było dwa razy przepędzać, by bryna nie capiła drożdżami i by moc miała. Sporo zachodu z tym było, ale potem mój kapral-konfident z rynny rurkę Wigroux zlutował i teraz to jeden przepęd wystarcza, by czyściutki spiritusik otrzymać. Chłopaki w weekendy zwłaszcza degustują mocno, oczywiście jeśli wolne mają, bo na sużbie to od razu do raportu bym ich podał. Zainteresowanie jest, ze strony moich rozpitych podopiecznych, co teź w górskich okolicach naszej Ojczyzny na zacier biorą i czy by może pan trybeus w ramach surwiwalu jaki nowy przepis na bimberek mocny zapodał, skoro już tak o tym gotowaniu na okrąglo męci.
  • Ciekaw komu z was proponowali to co mi w Szwecji
    To była ryba z puszki. Tylko puszka była puszką, bo po otwarciu wydobył się z niej taki smród, że... jakaś ryba sfermentowana czy zgniła...
    Podobno to ichni specjał jest. Tak czy siak kazaliśmy Szwedowi tę puszkę zakopać. Chyba jeszcze spod ziemi czuć było ten sztynks!
  • @Andy 51 16:43:23
    ...kosztów życia nie da się uniknąć, ale można poważnie zminimalizować...pociągnę to w dalszch częściach, ale najpierw o podstawowych rzeczach takich jak pożywienie...ważne by nie dać sobie wmówić trendów panujących w kraju...ludziska przyzwyczaili się , że są sklepy np. takie Biedronki, ale jeśli one wykończą naszych rodzimych handlowców, to uwierz mi powstanie totalna drożyzna...takie są działania wykańczania konkurencji i to z pomocą rządzących notabli...pozdrawiam niepoprawnie
  • @gallux 18:22:39
    ..gdziesik się otarłem o takie rybsko ...chyba znajomi duńczyki to chcieli nam zapodać ...śmiechu było co niemiara
  • @Pan podporucznik 18:17:35
    ...spokojnie podporuczniku zacny..nojpierw trza się nazryć coby potym bimberek nie przezar zołądka...na głodny pijo nasi "bracia moskale"
  • Mi dziś nie do śmiechu
    Z kupnem nowego kompa postanowiłem być full wypas legales. Kupiłem windows7, tam gdzie kompa. Od rana pokazuje mi, że mam nielegalną kopię. Kopię w necie, kopię i dokopałem się, że nie ja jeden mam ten problem, bo fachurki od Gejtsa wymyślili jakąś nowa "łatkę" mającą wykrywać pirackie kopie. No i przedobrzyli. Teraz muszę liczyć na to, że w miarę szybko opracują jakąś nowa łatkę. łatka na łatce łatką pogania. a w tej łatce jeszcze jedna łatka!
    I bądź tu człowieku uczciwy!!!
  • @Pan podporucznik 18:17:35
    No, przepis znany wszystkim - 1410.

    A Vigreux to wyższa szkoła jazdy i nie każdy pędzący zna z widzenia.
  • @Pan podporucznik 18:17:35
    Ale samogonu puszczanego przez gumowe rurki to podporucznik nie pił. Mnie się to przytrafiło w Wędrzynie w połowie lat siedemdziesiątych, gdy od rosyjskich sołdatów po koleżeńsku litra dostaliśmy. Większego śmierdzącego gumą paskudztwa w życiu nie piłem i bardziej niż wtedy po gorzale nie chorowałem.
  • @zadziwiony
    Dobra guma powinna być odporna, szlauchy ruskie nie powinny z alkoholem reagować. Ruska guma lepsza, niż nasza stal pancerna, co ją na płyty ochronne do pojazdów spawają. Pontony mamy na stanie ruskiej produkcji, jeden żeśmy pochlastali na pasy i worki szturmowe pod wulkanizatorem żeśmy poszyli, na materiały podręczne. Zaplecze mamy tutaj fatalne na linii i trzeba sobie radzić, by żołnierza dobrze wyszkolić. Normalny, standardowy plecak służbowy przemaka od razu, a dwa razy przeciorany na okopie targa się i dziurawi. Dlategośmy jeden ponton ruski poszlachtowali, torby i chlebaki z tego żeśmy pod zgrzewarką wypiekali. Guma solidna, kwas i alkohol jej nie ruszy. Ale może pan ześ jakie wybrakowane szlauchy trafił, a może to polska guma była.

    W każdym razie, żołnierz spragniony robi się kreatywny, dotyczy to także naszych wrogów. Moje chłopaki, jak posucha na jednostce jest, do żołdu daleko a zacierek jeszcze mocy nie nabrał, to też kombinują, jak by fermentację przyspidować. Jedni, historycznie obcykani, radzą by z szamba pod latrynami po trochu do zacieru dodawać. Podobno w czasach Pierwszej Światowej tylko takie latrynówki wojsko spijało na frontach, gówno ludzkie sporo cukru i celulozy zawiera i bakterie wszystkie ma. Inni radzą, żeby szczura do bani z zacierem wrzucić, żywego najlepiej, bo wtedy enzymy się wytwarzają. My, kadra, przymykamy oko na te zabawy, bo one swój militarny pożytek mają. Paliwo nam tu racjonują, a do skota to wszystko można do baku wlać, zacier, metylak, diesla, resztki starej farby, wszystko dobry silnik przepali. Jak wreszcie przyjdzie rozkaz, by ruszać, to choćby na zacierze samym pojedziemy, by Ojczyznę wyzwalać.
  • cześć
    gdzie rezydujesz ?
  • @gallux 19:11:26
    Logo windowsa to ichni ulubiony patchwork :)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031