Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
299 postów 8145 komentarzy

blog trybeus'a

trybeus - ...katol i moher z kościoła toruńskiego, parafia podhalańska...łowca jehowitów...

A jednak zmartwychwstaniemy...

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tajemnica zmartwychwstania, jej nie pojmie żaden żyjący docześnie...

Tajemnica zmartwychwstania, jej nie pojmie żaden żyjący docześnie...nie może. Musi tylko wierzyć, że tak będzie. Zmarli już wiedzą, wie to też mój Tata który umarł w 2011 roku. Kilka razy śnił mi się w tej naszej kaplicy cmentarnej jak leżał w trumnie...za każdym razem śnił mi się, że w pewnej chwili nabiera rumieńców na swoim bladym licu, porusza rękami, wstaje, jeszcze słaby, ale pulsująca znów w nim krew ożywia go...jakby się budził z hibernacji...To sen...ktoś powie, że nie wolno w nie wierzyć. Rozumnie jednak wolno...Józef w Egipcie tłumaczył sny Faraonowi i to z pozytywnym skutkiem...

Mój specyficzny sen, którego nie zapomnę do końca życia kiedy Tata jeszcze żył. Tata był wspaniałym człowiekiem, miał trudności ze swoją wiarą, ale był dobrym Tatą. Przyśniło mi się którejś nocy że idę do lasu nad swoim domem. To był jeszcze brzask, ale wchodzę do bardzo ciemnego i ponurego lasu...widzę wychudzone stado wilków śpiące pod drzewami. Budzą się i z przerażeniem widzę, że biegną z wściekłością w kierunku mnie...kiedy są już na skok do mojego gardła i kiedy krzyczę z przerażenia jeden z nich odezwał się krótko..."to nie po ciebie" i ominowszy mnie pobiegły w kierunku domu...

Ten sen odebrałem jednoznacznie...wiedziałem, że muszę podjąć walkę duchową o duszę mojego Taty. Podejrzewałem, że jest śmiertelnie chory...
Jakoś dwa tygodnie po tym śnie odwoziłem go do szpitala do Zakopanego na badania diagnostyczne...w radiu śpiewał Karpiel Bułecka "Pójdę boso"...odbiła mi się bardzo ta piosenka na moim życiu...

Wyrok brzmiał...rak płuc...ostatnie stadium...

Zabrałem go zaraz z tego ponurego szpitala, bo cóż miał tam dalej robić...cieszył się, że jedzie do domu, a ja z trudem tłumiłem łkanie, które niemal rozrywało mi korpus...

Przejeżdżaliśmy obok Sanktuarium na Krzeptówkach, Matka Fatimska...w tym swoim łkaniu, desperacko zajechałem na dziedziniec...mówię do Taty ...pomódlmy się trochę, skoro obok takiego miejsca się znaleźliśmy...

Weszliśmy i rzekłem w duchu do Matki...oto syn Twój, musisz go swoim matczynym płaszczem okryć...bo wilki czyhają...

Od tego czasu minął miesiąc, robiłem wszystko, aby Tata pojednał się z Bogiem...ale wszystko zło jakby się sprzęgło przeciw. Albo Tata nie chciał się wyspowiadać, albo przydzielono mu do sali czterech pacjentów. Nasz ksiądz wikary, który był naszym przyjacielem był przygotowany, aby ostatnią posługę czynić. 

W pewnym momencie straciłem już nadzieję...czułem podświadomie, że nadszedł ostatni dzień Taty...kapelana szpitalnego nie było, a ks. wikary, który się deklarował stwierdził, że nie może dojechać. Tatę szprycowali morfiną, coraz bardziej odlatywał, spał niemal na jawie...

Stanąłem pod ścianą...po ludzku stwierdziłem, że przegrałem tą batalię ze złem...stając przy oknie szpitalnym, czując łzy cieknące po policzkach stwierdziłem, że skapitulowałem...

A jednak...Bóg walczy o duszę człowieka do końca...nawet, kiedy dla człowieka sytuacja jest beznadziejna. Zadzwonił ks Jerzy, który deklarował, że jest 24 godziny na dobę w posłudze. Kazał mi jechać pod nasz parafialny kościół, a on sam mówił, że jest już w drodze.

Wszedł do kościoła jak żołnierz...podszedł do Tabernakulum, do bursy włożył Najświętszy Sakrament i włożył mi ją do ręki..."potrzymaj, a ja zamknę kościół" rzekł...

Znów emocjonalnie rozsadzało mi korpus...oto trzymałem w swoich marnych rękach Chrystusa, którego przyjmie mój Tata...

W drodze odmawiamy Różaniec...wchodzimy do sali, Tata bardzo słaby, ale chce się wyspowiadać i chce przyjąć pana Jezusa...

To był ostatni dzień, kiedy Tata mógł się świadomie pojednać z Bogiem...znajomi, którzy modlili się w tej intencji otrzymali w ten dzień Słowo Boże: "Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło".(Łk 19)

Tata odszedł 13 listopada, wydarzenia te wyryły na mnie niezatarte znamię...to jakby oścień śmierci siadł na mnie i nie odpuszczał. Czasem zasypiając odczuwam "umieranie"...dopadają mnie lęki "umierania"...zły daje o sobie znać, jestem przekonany, że wyrwałem mu coś, na co długo pracował...

A jednak jest zwycięstwo, pomimo moich słabości, Pan Jezus Chrystus mnie dźwiga, daje mi siłę...w mojej słabości doskonali moc...

To "umieranie" jestem pewien to tylko brzask...przed świtem, wszyscy się jednak spotkamy, w Chrystusie, razem i dzięki Jego Ofierze i na złość złu z Chrystusem zmartwychwstaniemy!!! I wiem, że mój Tata też na mnie z Chrystusem czeka. A jednak zmartwychwstaniemy...






KOMENTARZE

  • Piękna notka!... Auguri!
    "Wiara"

    Trilussa – Carlo Alberto Salustri
    https://en.wikipedia.org/wiki/Trilussa wolny przekład: RAM



    Strach, rozpacz i pustka stanęły przede mną,
    kiedym wyjścia z lasu szukał nadaremno.

    Wtem głos nagle słyszę i w ciemnościach widzę
    starowinkę ślepą, która ku mnie idzie:

    "Ja w tych stronach mieszkam i pomóc ci mogę,
    podążaj więc za mną, a odnajdziesz drogę.

    Jest w pobliżu góra, z krzyżem na tle nieba,
    zbierz wszystkie twe siły, tam iść nam potrzeba".

    Ja widząc, że ślepa, powoli odchodzę,
    lecz ona z uporem zabiegła mi drogę
    i patrząc mi w oczy, za rękę mnie wzięła
    - "Nie bój się człowiecze! Jam Wiara" - szepnęła.



    ...w dialekcie rzymskim czyli w "romanesco":


    "La Fede"

    Quella vecchietta cieca, che incontrai
    la notte che me spersi in mezzo ar bosco,
    me disse: - Se la strada nun la sai,
    te ciaccompagno io, ché la conosco.

    Se ciai la forza de venimme appresso,
    de tanto in tanto te darò 'na voce,
    fino là in fonno, dove c'è un cipresso,
    fino là in cima, dove c'è la Croce…

    Io risposi: - Sarà … ma trovo strano
    che me possa guidà chi nun ce vede … -
    La cieca allora me pijò la mano
    e sospirò: - Cammina! - Era fa Fede.
  • żeby nie było za smutno..
    .
    Trilussa – Carlo Alberto Salustri

    Trilussa – pseudonim anagramowy Carla Alberta Salustri (Rzym, 26 październik 1871 – Rzym, 21 grudzień 1950), poety, pisarza i dziennikarza włoskiego – powszechnie znanego dzięki jego wierszom pisanym w dialekcie rzymskim ("romanesco"). Był senatorem parlamentu włoskiego.


    "Kocur komunista" - wolny przekład: RAM


    Kocur komunista – by w jadło opływać,
    u kapitalisty, w kuchni zaczął bywać.

    A jednego razu, pieczenią zajęty –
    przez kota-sąsiada został zagadnięty.

    - "Przyjacielu drogi, toż to w dużej mierze,
    do proletariatu również ja należę...

    Mogę stąd wnioskować, bez żadnej obawy,
    że mi się dostanie połowa twej strawy!" -

    - "Próżne twe nadzieje, jak i zachód cały!" –
    odparł na to szybko kocur zatwardziały.

    - "Komunistą jestem na czczo, lecz pomału –
    gdy jadło się zjawia – sługą kapitału!"


    ***

    "Er compagno scompagno"

    Un Gatto, che faceva er socialista
    solo a lo scopo d'arivà in un posto,
    se stava lavoranno un pollo arosto
    ne la cucina d'un capitalista.

    Quanno da un finestrino su per aria
    s'affacciò un antro Gatto: - Amico mio,
    pensa - je disse - che ce so' pur'io
    ch'appartengo a la classe proletaria!

    Io che conosco bene l'idee tue
    so' certo che quer pollo che te magni,
    se vengo giù, sarà diviso in due:
    mezzo a te, mezzo a me... Semo compagni!

    - No, no: - rispose er Gatto senza core
    io nun divido gnente co' nessuno:
    fo er socialista quanno sto a diggiuno,
    ma quanno magno so' conservatore!
  • @AUTOR
    PRZYJDĘ POWTÓRNIE I ZABIORĘ WAS DO SIEBIE!

    Szanuję Twoją miłość do Twojego Taty...

    Jednak sprawa dotyczy Nauki Pana Jezusa więc się wtrącam.
    Mój Tata również nie żyje a przecież pokładał swoją nadzieję w Synu Boga Ojca do końca swoich dni.

    Pokładając swoją nadzieję w obietnicy zmartwychwstania, wiedział o tym bardzo dobrze, że owe z martwych wzbudzenie nastąpi dopiero z chwilą powtórnego przyjścia Pana Jezusa.
    I takie jest Boże Prawo! Prawo zmartwychwstania. Mowa zaś o tym, że człowiek po zakończeniu swojego życia idzie do Nieba jest niezgodna z Ewangelią Bożego Syna!

    Cytat:

    „2 W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. 3 A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, PRZYJDĘ POWTÓRNIE I ZABIORĘ WAS DO SIEBIE, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”. 

    Ew. wg Jana 14/2, 3

    http://www.nonpossumus.pl/ps/J/14.php

    Tak Mówi Zbawiciel! I ja się z Jego Prawem nie sprzeczam! 

    „PRZYJDĘ POWTÓRNIE I ZABIORĘ WAS DO SIEBIE”, oto prawdziwy zapis o zabraniu ludzi do Domu Ojca!

    Oczywiście, że nastąpi zmartwychwstanie, ale według Prawa Bożego a nie ludzkiego!

    Pozdrawiam!


    http://m.neon24.pl/61c76bf3104e5aea3af8c4136d38ff6e,0,0.jpg
  • Zmartwychwstaniemy ... i dobrze,że masz pewność
    "To "umieranie" jestem pewien to tylko brzask...przed świtem, wszyscy się jednak spotkamy, w Chrystusie, razem i dzięki Jego Ofierze i na złość złu z Chrystusem "

    Moja Mama ... przeżyła śmierć kliniczną rodząc najmłodszego z moich braci... kiedyś Ci o tym pisałam.
    Jej słowa o przeogromnej otaczającej ją miłości wtedy.... fakt, że nie chciała wracać tutaj... do nas..
    ... i jej słowa " z jakiegoś powodu Bóg spuścił zasłonę dla wiedzy pozostawiając nam wiarę jedynie. Pamiętaj Haniu, że TAM jest i czeka na nas coś pięknego i niewyobrażalnego co słowami nie idzie opisać"

    Niewielu osobom mówiła o tym doświadczeniu bo była osobą wierzącą ale miała ogromny dystans do siebie i świata. Dziękuję jej za to tym bardziej...

    I jeszcze jedno... Oni wszyscy, Ci, których kochamy i którzy nas kochali... oni po nas przychodzą w chwili umierania... żebyśmy nie zostali sami, żeby nam pomóc, czyż to nie jest piękne?
    Mojej Mamie w noc przed śmiercią przyśniła się jej matka, która zmarła w pierwsze dni wojny, zostawiając ją wtedy 15 letnią dziewczynkę tutaj na ziemi... to było prawie 40 lat temu, kiedy moja Mama też mnie wtedy tutaj zostawiła... zmarła nagle na udar w ciągu paru minut i wiesz co?
    Jestem przekonana, że kiedy przyjdzie mój czas zjawi się w moim ostatnim śnie...
  • Żeby tak zawsze było na NEonie
    Piękna notka, piękne komentarze, aż chce się czytać.
    Pozdrawiam wszystkich w dniu tak pięknym jak dzisiejszy
  • @RAM 00:49:40
    .
    literówka do poprawienia w tekście włoskim .. "la Fede" zamiast "fa Fede"..

    http://digilander.libero.it/giardinodegliangeli/DolcissimiPensieri/Vecchietta.html
  • @RAM 00:49:40
    Jej, RAM- ę naszło na poezję ;-) I to włoską. Na dodatek nie u siebie ;-)

    Alleluja! "Trochę" mniejsze, ale jednak - co cud, to cud ;-)))))

    Pozdro!
  • @ Autor
    "A jednak zmartwychwstaniemy..."

    Co to za "jednak"? ;-)

    "Mimo wszystko" 5*

    I Bożego Błogosławieństwa.
  • @Astra - Anna Słupianek 09:35:17
    Tak Wszyscy zartwychwstana ! Jedni do Zycia Wiecznego bo Przyjeli Jezusa Chrystusa Pana. Drudzy na wieczne potepienie za odrzucenie laski Zbawienia.
  • @Trybeusie
    Najtrudniejsze są własne doświadczenia - przeżywanie tego, co nieuniknione.
    Na Twoim przykładzie widać, że nie ma walki na darmo, daremnego trudu, nawet kiedy dopada nas zmęczenie i rezygnacja. Nie wiem jak się to dzieje, że w chwilach tych Ważnych potrafimy się zebrać w sobie i walczyć.
    A co do spotkania w Domu Pana.
    Myślę, że nie wszyscy się tam spotkamy, że jest (są/będą) inne miejsca, które należą się tym co o nie zabiegają.
    Nie mam tutaj na myśli piekła.
    Piekło jest na ziemi tu i teraz - wystarczy sięgnąć po podręcznik historii świata i prześledzić jego okropieństwa od czasów, kiedy człowiek nauczył się stawiać znaki i przekazywać je dalej po dzień dzisiejszy i niepewne jutro.

    Lubię takie osobiste wspomnienia choć wiem, że nie są one łatwe dla wspominającego w tym przypadku dla Ciebie.

    Serdeczności posyłam i życzę Tobie i Wam wszystkim, którzy tutaj zajrzą, dobrych świąt Wielkiej Nocy.
  • Lepiej nie kombinować ze zmartwychwstaniem...
    Jak już człek raz zacznie o zmartwychwstaniu rozmyślać, to nie umi skończyć. Niepotrzebne spekulacje się rozpoczynają w ludzkiej marnej głowinie.

    Czy Schetyna, Petru i Tusk też zmartwychwstaną, gdy już raz ścierwa zdechną? Nie można tego wykluczyć, wszak miłosierdzie Pana Boga jest niezmierzone. Ale czy mamy ochotę przebywać pośmiertnie w towarzystwie tak obrzydliwych dusz zdrajców? I to wiecznie? Gdyby tych kolesiów do raju Łaska naszego Pana wywyższyła, tak, jak to z Dobrym Łotrem onegdaj uczyniła, to my w takim razie niekoniecznie do tego samego Raju musimy iść. Czyściec też nie jest wcale taki zły, parę eonów szybko się przesiedzi, gorzej niż tu na padole ziemskim tamój nie będzie.

    Wiela komuchów i żydłaków na dwa fronty leciało, oficjalnie do Lenina się modlili, a cichcem na nasze msze katolickie chadzali. Kto wie, wiela z nich teraz w niebiesiech siedzi. Jaruzel, mówią, przed zdechnięciem swym przymusił księdza katolickiego by mu Kamunię zapodał. Kto wie, czy dziad aby nie zmartwychwstał.

    I takie właśnie dylemata z rozmyślania o zmartwychwstaniu wynikają. Nie nasze to kompetencje, o losie dusz rozstrzygać. Niech tam Pan Bóg się martwi. Tak, że lepiej pan w cudze kompetencje nie wkraczaj, trybeusie.
  • @Pan podporucznik 22:54:13
    -
    (...) "Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata.

    Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje.

    Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie.

    Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.

    Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi."(...)


    MODLITWA ARCYKAPŁAŃSKA CHRYSTUSA
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=356&slowa=modlitwa%20kap%B3a%F1ska%20Chrystusa

    jak wynika z powyższego - nie dla psa kiełbasa!
  • @RAM 23:37:44
    Gdyby to wszystko bylo tak proste jak modlitwa !!???
    Z racji pracy ( zawodu) mam wiecej niz czesto do czynienia z ludzmi, ktorzy umieraja, czyli ze smiercia. Takze w zyciu tak zwanym "prywatnym" przezylam kilkakrotnie to uczucie - smierci, opuszczenia ludzi mi bliskich - mniej lub bardziej "starych", schorowanych lub zmeczonych.
    Poniewaz mieszkam w kraju, gdzie ludzie nie manifestuja ani wiary, ani odczuc ( zreszta ci, ktorych niestety musialam pozegnac w wiekszosci nie ujawniali wartosci religijnych - nie tylko katolickich) - mimo wszystko mialam okazje obserwowac tuz przed smiercia "zblizenie" do osob, ktore odeszly, wspomnienia tych ludzi, nawolywanie lub obecnosc . Ja sama odczulam kilkakrotnie obecnosc " kogos", czegos. Wydawalo mi sie, ze to odchodzi osoba, ktora umierala, lecz okazalo sie, ze umarla inna, znana mi kobieta, ktora na swoj sposob stala mi sie "bliska".
    Ostatnimi czasy mialam dziwno-straszne uczucie "widziec" jakies "postacie" przebiegajace ulice. Nie byly to zwierzeta, nie byli to ludzie - bowiem to "cos" przemieszczalo sie z niewiarygodna predkoscia - jak zwierze, lecz w ludzki sposob.
    Musialam pozegnac tylu ludzi, tyle istnien, tyle biednych osob ( w sensie doslownym i nie tylko), ktore w mniejszym lub wiekszym stopniu akceptowaly smierc - ze nic juz nie wiem.
    Co to znaczy zmartwychwstanie? Czy biedne, schorowane staruszki nie zasluguja na wieczny odpoczynek tylko dlatego, ze nikt ich nie namascil przed smiercia, poniewaz tutaj nikt tego nie robi ???
    Prosze mi wierzyc, ze zycie po smierci to nie tylko manifestacja wiary, bowiem nie wszyscy moga tak a nie inaczej objawiac uczucia religijne ...
    Zas smierc jest przeciez naturalnym koncem zycia, tyle, ze nie wszyscy dozywaja 120 lat !!
    Zycie po smierci, zmartwychwstanie, Bog , - gdybysmy znali prawde byloby to zbyt latwe , zeby wybrac, zadecydowac...
    Osobiscie uwazam, ze jezeli istnieje zmartwychwstanie, zycie po zyciu, to nie powinno o tym decydowac jedynie przedsmiertna spowiedz oraz namaszczenie przez ksiedza . - lecz uczciwosc, dobroc, szlachetnosc, ludzkosc umierajacej istoty, ktora zyla zgodnie z etyka i przykazaniami nie tylko Bozymi ..
    https://www.youtube.com/watch?v=l7Z-kK8DUMs
  • @
    Dla mnie najpiękniejszym aspektem Pisma Świętego są nauki, które pobudzają i motywują wszystkie kierunki wiedzy znanej człowiekowi. Oprócz wielojęzycznych interpretacji, zawarta jest w Biblii filozofia, matematyka, chemia, fizyka, elektronika, stany świadomości, historia, makro- i mikro-przestrzeń, oraz sprawy, których jeszcze nie znamy.

    Urodzony w anty-religijnej rodzinie Żydów, Albert Einstein opisał to w ten sposób: „Jesteśmy w pozycji małego dziecka, które wchodzi do ogromnej biblioteki wypełnionej książkami w wielu językach. Dziecko wie, że ktoś musiał napisać te książki. Nie wie jednak jak zostały one napisane, oraz nie rozumie języków, w których były one pisane. Dziecko, niemniej, podejrzewa tajemniczy porządek w układzie tych książek, chociaż nie wie na czym ten porządek polega.
    My dorośli widzimy, że wszechświat jest cudownie zorganizowany i przestrzega pewnych praw, ale słabo rozumiemy te prawa. Nasze ograniczone umysły są w stanie tylko uchwycić tajemniczą siłę, która przemieszcza konstelacje tego wszechświata.
    Wobec tej harmonii w kosmosie, którą ja, z moim ograniczonym ludzkim umysłem, potrafię rozpoznać, są jeszcze ludzie na tej Ziemi, którzy mówią, że nie ma Boga. Ja nie jestem ateistą!".

    Może właśnie dlatego teksty i nauki dotyczące poszukiwania Boga są tak piękne, relaksujące, ciekawe, i mądre. Na interpretacje jesteśmy za głupi.

    + 500 dla Trybeusa, Astry, Jeremiego, Jaśka, i Wiktora Smola!
  • @RAM 01:18:17
    "Kocur komunista" - wolny przekład: RAM


    Kocur komunista – by w jadło opływać,
    u kapitalisty, w kuchni zaczął bywać(...)"
    / RAM/


    To nie jest wolny przekład. To jest tylko naśladowanie z Carlo Alberto Salustri'ego. Autor "Er compagno scompagno" - satyrycznego utworu poetyckiego z 1922 roku- drwi sobie z kota (narodowego) socjalisty. Bajka o kocie bez serca jest satyrą na faszystów.

    Morał bajki jest następujący. Kiedy kot był głodny, czyli nie posiadał jeszcze władzy, to był częścią proletariatu. Jak już zdobył władzę, kot- narodowy socjalista okazał się konserwatystą i zamiast proletariatu zaczął reprezentować bardziej "wysublimowaną" formę kapitalizmu. Salustri zawarł ten morał w słowach:
    "(...)fo er socialista quanno sto a diggiuno,
    ma quanno magno so' conservatore!"
  • ...
    ...dziękuję wszystkim za komentarze, przepraszam, że nie odpowiadam, ...proszę o wyrozumiałość...pozdrawiam
  • @AgnieszkaS 03:48:03
    .
    wprost fantastyczna rzecz, że raczyła Pani skomentować i zakwestionować mój przekład... ;)


    wreszcie wszyscy zrozumieli o ci chodzi! ... :)

    proszę teraz zabrać się za lepsze przełożenie wiersza Trilussy i zamieszczenie swego przekładu tutaj! ...

    oczywiście bez wypisywania głupot, jak zrobiła to Pani w komentarzu, bo to, co Pani napisała, tak naprawdę w żaden sposób nie podważa prawidłowości mojego przekładu, a wręcz popiera ją!

    przypominam sobie także, że ja już wywaliłem Panią z mojego bloga, własnie za bezzasadne, za to zawistne i głupie wypowiedzi!
  • @babaraba 00:36:13
    .
    (...) "Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi." (...)

    MODLITWA ARCYKAPŁAŃSKA CHRYSTUSA
    http://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=356&slowa=modlitwa%20kap%B3a%F1ska%20Chrystusa

    babaraba, nie zrozumiałaś o co chodzi! ...

    Chrystus modli się przed Męką tylko za Swoich! ... poczytaj Ewangelię św. Jana! ... nie modli się za cały świat i nie modli się za wszystkich! ...

    to po II Soborze Watykańskim heretycy w Kościele uznali, że zbawieni będą wszyscy!

    cytowany fragment Ewangelii dowodzi, że dobrzy zmartwychwstaną na Życie Wieczne, a źli na Wiekuiste Potępienie!

    radzę pójść na Mszę do Bractwa Św. Piusa X! ... to jest dzisiaj prawdziwy Kościół!
  • @
    https://www.youtube.com/watch?v=C_BjPy19bYs
  • @RAM 12:27:06
    "(...)bo to, co Pani napisała, tak naprawdę w żaden sposób nie podważa prawidłowości mojego przekładu, a wręcz popiera ją!"/RAM/

    Nie ma więc powodu, który usprawiedliwiałby tak nieuprzejmą reakcję na mój komentarz.


    "wprost fantastyczna rzecz, że raczyła Pani skomentować i zakwestionować mój przekład... ;)"/RAM/

    Kwestionuje jedynie znaczenie "che faceva er socialista" i "Er compagno scompagno". Pański przekład jest świetny i dokonany z wielką dozą poetyckiej finezji, jednak w swoim wydźwięku jest odzwierciedleniem pańskich współczesnych osobistych przekonań i bardzo się różni od myśli, którą wyraził w swojej satyrze Trilussa. Spór o to, czy to jest komunista czy socjalista, choć z pozoru trywialny, ma tutaj pewne znaczenie. W 1922 roku Benito Mussolini, były socjalista, przejął rządy we Włoszech (najpierw jako premier a później już jako dyktator) i od tego momentu kraj pozostał w mrokach faszyzmu aż do roku 1945. Współpraca pomiędzy papieżem Piusem XI i Il Duce, pomimo że nie pozbawiona była konfliktów, ogólnie układała się bardzo dobrze. Ww Włoszech panowała cenzura, której zwolennikami okazali się na równi Pius XI i faszystowski dyktator Mussolini. Być może dlatego Carlo Salustri ostrożnie wybrał opcję neutralną określają siebie "nie-faszystą" zamiast "antyfaszystą."

    Wrogi stosunek włoskich faszystów do komunistów jest nam dobrze znany z kart historii. Dlatego, moim zdaniem, użycie słowa socjalista byłoby bardziej odpowiednie - zgodne z oryginalnym tekstem, prawdą historyczną i morałem satyrycznej powiastki Trilussy.
  • @AgnieszkaS 21:35:20
    .
    przecież nie można z wiersza, czy też z jego tłumaczenia robić szczegółowego wykładu z historii, szanowna Pani! ... :)))

    proszę podesłać wersję "Kocura" w Pani wydaniu... proszę spróbować zabawić się w to! ... to jest niezwykle fascynujące zajęcie! ... zapewniam!

    tymczasem podrzucam następny "kawałek" Trilussy i czekam na obsztorcowanie! ... ;)))



    "Osioł i Lew"

    "Kiedy demokracji na świecie nie było –
    naszej oślej klasie fatalnie się żyło!" –
    wspomina Kłapouch dzieje swego dziada:
    - "By go szanowano – skórę Lwa nakładał!".

    Lew mu na to rzecze: - "Czasy się zmieniły –
    nic mi z mojej skóry, przyjacielu miły.
    Władzę mą straciłem, więc dla ostrożności –
    skórę twego brata narzucam na kości!".



    "Er Somaro e el Leone"

    Un Somaro diceva: - Anticamente,
    quanno nun c'era la democrazzia,
    la classe nostra nun valeva gnente.
    Mi' nonno, infatti, per avé raggione
    se coprì co' la pelle d'un Leone
    e fu trattato rispettosamente.


    - So' cambiati li tempi, amico caro:
    - fece el Leone - ormai la pelle mia
    nun serve più nemmeno da riparo.
    Oggi, purtroppo, ho perso l'infruenza,
    e ogni tanto so' io che pe' prudenza
    me copro co' la pelle de somaro!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930