Gorące tematy: Powstanie Warszawskie Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
371 postów 8860 komentarzy

blog trybeus'a

trybeus - ...katol i moher z kościoła toruńskiego, parafia podhalańska...łowca jehowitów...

Jakie cnoty papież Franciszek zauważył w Szeptyckim ?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Czytam że na liście kandydatów do beatyfikacji jest Andrzej Szeptycki metropolita lwowski...

 

 

Czytam że na liście kandydatów do beatyfikacji jest Andrzej Szeptycki metropolita lwowski...czyżby banderowska politpoprawność dotarła także do Watykanu ?


 

Kim jest ten, którego beatyfikacje dwa razy zablokował Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński ?


 

Wiele tekstów napisano na temat abp Szeptyckiego, niemniej jego dwa listy, które napisał raczej do “heroicznych cnót” nie należą chodzi o listy, a raczej adresatów...gratulacyjny list do Hitlera z powodu wejścia do Ukrainy i zajęcia Kijowa, oraz list do Stalina z pewnie tego samego powodu...


 

(...)


 

List metropolity Andrzeja Szeptyckiego do Adolfa Hitlera - 23.09.1941


 

"Jego Wysokość Fuhrer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej – Adolf Hitler


 

Wasza Ekscelencjo!


 

Jako zwierzchnik katolickiej Cerkwi, przekazuję Waszej Ekscelencji serdeczne poważania z okazji zajęcia stolicy Ukrainy, zlotowierzchniego miasta nad Dnieprem – Kijowa....


 

Widzimy w Panu, niezwyciężonego wodza niezrównanej i sławnej Armii Niemieckiej. Sprawa zniszczenia i wykorzenienia bolszewizmu, jaką Pan, jako Fuhrer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej przyjął za cel w tym pochodzie, zaskarbia Waszej Ekscelencji wdzięczność całego chrześcijańskiego świata. Ukraińska Cerkiew grekokatolicka wie o historycznym znaczeniu potężnego ruchu Narodu Niemieckiego pod Pańskim kierownictwem. Będę się modlił do Boga o błogosławieństwo zwycięstwa które się stanie rękojmią trwałego pokoju dla Waszej Ekscelencji, Armii Niemieckiej i Niemieckiego narodu.


 

Z osobistym szacunkiem. Andrzej hrabia Szeptycki – metropolita."


 

(...)


 


 

List metropolity Andrzeja Szeptyckiego do Józefa Stalina - październik 1944


 

"Po zwycięskim pochodzie od Wołgi do Sanu, przyłączyliście na nowo* zachodnie ukraińskie ziemie do Wielkiej Ukrainy (USRR). Za spełnienie tych testamentalnych pragnień i zmagań „Cały świat chyli czoło przed Wami (...)


 

Ukraińców, którzy od wieków uważali się za jeden naród i chcieli być zjednoczeni w jednym państwie, składa Wam naród ukraiński serdeczne dzięki. Te światłe pociągnięcia wywołały i w naszej Cerkwi nadzieję, że Cerkiew jak i cały naród znajdzie w ZSRR pod Waszym przewodem pełna swobodę pracy i rozwoju w dobroci i szczęściu (...)"


 

  • - chodzi o polskie terytoria siłą przyłączone do USRR i wcielone do ZSRR na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow.


 


 

Więcej na temat “heroiczności cnót” można poczytać pod linkami...


 

http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=szeptycki


 

http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/chrzescijanstwo-i-radykalny-nacjonalizm-metropolita-szeptycki-i-ruch-bandery#


 

(...)


 

Andrzej Szeptycki był Polakiem, ale przeszedł na stronę Ukraińską i tylko Ukraina leżała mu na sercu, walczył o Samostijną Ukrainę...więc nie był mu bliski rodak zabijany bestialsko przez banderowców.


 

Choć mówi się, czy pisze, (raczej probanderowska jaczejka), że list pasterski Szeptyckiego “Nie zabijaj” był skierowany do banderowców formacji OUN-UPA, to jednak chyba nie... jak pisze dr Wiktor Poliszczuk cytuję :


 

Wobec tego, że szereg publikacji wskazuje na rolę „Listów Pasterskich” arcybiskupa A. Szeptyckiego, sprzeciwiającego się mordom masowym, wskażę, że pierwszy taki „List” Ne ubyj! pochodzi z 21 listopada 1942 r. i dotyczy udziału ukraińskiej policji w mordowaniu ludności żydowskiej. Drugi „List Pasterski” metropolity A. Szeptyckiego pochodzi z dnia 10 sierpnia 1943 r. W nim metropolita prosi starszych o powstrzymywanie młodzieży od zabójstw i rabunków, apeluje też do młodzieży ukraińskiej, aby przestrzegała przykazań Bożych.


 

W liście nie ma jednak ani słowa o OUN jako organizatorce mordów masowych, nie ma ani słowa o działającej na Wołyniu UPA, nie ma ani słowa o mordowanej ludności polskiej. Nawet pobieżna analiza tego „Listu” pozwala na wniosek, że metropolita A. Szeptycki nie ustosunkowywał się do planowych, doktrynalnych mordów masowych, które były dziełem OUN-UPA na Wołyniu w czasie pisania listu; metropolita nie potępił tych mordów ani ich sprawców.”


 


 

http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/szeptycki.html


 


 

Być może kluczem do decyzji Watykanu o beatyfikacji Szeptyckiego jest wątek żydowski cytuję :


 

Mimo wielu poważnych zarzutów co do osoby tego ukraińskiego duchownego, w kręgach watykańskich dominuje przekonanie o prożydowskiej postawie Szeptyckiego oraz jego rzekomym sprzeciwie wobec mordów dokonywanych przez nacjonalistycznych rezunów, co zresztą znajduje potwierdzenie w wypuszczanych komunikatach prasowych. Dzieje się tak m.in. za sprawą wpływowych ukraińskich duchownych i przy zupełnym braku zainteresowania polskiego Episkopatu.”


 

http://narodowcy.net/religia/11300-andrzej-szeptycki-zostanie-beatyfikowany


 

Do beatyfikacji potrzebne jest jeszcze uznanie cudu, przypisywanego wstawiennictwu u Boga. (sic !!!)


 

To chyba jakieś jaja z pogrzebu są...


 


 

 

KOMENTARZE

  • szok
    // To chyba jakieś jaja z pogrzebu są...//

    ano sa, i to strusie jaja 8-))))))
  • a niech sobie beatyfikują kogo chcą
    jeśli o mnie chodzi, to mogą sobie beatyfikować nawet babcię klozetową pracującą w WC na placu "Sw." Piotra. Całe te procesy beatyfikacyjne to kpina i debilizm: to prześwietlanie życia kandydata do bałwochwalstwa jest żenujące, biorąc pod uwagę, że wierzy się, że Jezus jest Synem Bożym i 1/3 Boga choć praktycznie niewiele wiadomo na jego temat. Albo ten idiotyczny wymóg "cuda". KK powinien uczciwie powiedzieć, że reprezentuje religię politeistyczną z Bogami i bożkami, bo ten welon za którym się ukrywa jest niesamowicie cienki.
  • @Nathanel 21:30:42
    ...myślę, że ranga świętego jest teraz zatwierdzana w TelAviwie...
  • @ Nathanel, trybeus
    Ktoś powinien się wybrać do Franciszka i mu to wszystko wytłumaczyć.

    Delegacja NEon'u? (Kosiur z Wojtasem?)
  • @ Autor
    Dałem 5*
  • Prawda bywa bolesna
    A czym sie wslawil Jozafat Kocylowski,ze w 2001 roku Jan Pawel II go beatyfikowal?
  • @Nathanel 21:30:42
    No,no teraz to Pana zbanuja za mowienie prawdy.If you know what I mean.
  • Jan Paweł II o Szeptyckim
    Jan Paweł II wypowiedział się o osobie abp. metropolity Andrzeja Szeptyckiego i jego beatyfikacji w homilii wygłoszonej 27 czerwca 2001 na hipodromie we Lwowie podczas Mszy Świętej, połączonej z beatyfikacjami męczenników[64] Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, odprawionej w obrządku bizantyjsko-ukraińskim, następująco:

    "Jak moglibyśmy nie wspomnieć dalekowzrocznej i gruntownej działalności pasterskiej Sługi Bożego, metropolity Andrzeja Szeptyckiego, którego proces beatyfikacyjny posuwa się do przodu, i którego mamy nadzieję oglądać pewnego dnia w chwale świętych? Trzeba tu odnieść się do jego bohaterskiej działalności apostolskiej, jeśli chcemy zrozumieć niewytłumaczalną po ludzku płodność Kościoła greckokatolickiego na Ukrainie w ciemnych latach prześladowań".

    -------
    Warto przeczytać całą biografię Szeptyckiego, nawet w Wiki:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Szeptycki
  • @rerak 07:03:05
    "Dwukrotnie, w 1958 i 1962, podejmowano starania o beatyfikację..."
    Nie ma w tym wypadku ważniejszej sprawy jak tylko dowiedzieć się kto stał za tymi dwoma próbami jak także za najnowszą. Dało by to większy obraz sytuacji.
  • @
    Bo żyje jeszcze pewnie ostatni Mohikanin który poświadczy prawdę.
    Ale po jego śmierci wszystko się zdarzyć może.
  • @Rebeliantka 00:13:52
    Rebeliantko...chyba Jan Paweł II zakpił sobie z Wyszyńskiego...
    ...i z Ofiar Wołyńskich...nie podejrzewam, aby JPII nie znał życiorysu Szeptyckiego...
    pozdr
  • @Herkules 23:31:27
    Tak, to jest bardzo smutne...

    http://www.kworum.com.pl/art3424,klakier_hitlera_blogoslawionym_.html


    pozdrawiam
  • @trybeus 09:44:13
    Szacun Trybeusie,
    zadajesz odważne pytania
    pzdr 5*
  • --------- hm.... Papież , katolicyzm , kler
    Widzisz szanowny Autorze ! PUŁAPKA w jaką wpędzają religie właśnie na tym polega ! -ODERWAĆ od BOGA .

    Nie zastanawiałbyś się teraz nad zachowaniem Papieża gdyby go nie było. Nie zawracałbyś sobie głowy jakimś Szeptyckim , jego działalnością w przestrzeni publicznej -PO PROSTU NIE BYŁBY w NIEJ !.

    Ty swój czas poświęciłbyś na inne ważniejsze rzeczy a może i rozmowę z SAMYM BOGIEM ?!.
    On działa poprzez serce , sumienie ale ? czy Ty masz czas słuchać swojego serca ? sumienia ?.
    NIE !! Ty właśnie poświęcasz energię na szukanie DLACZEGO . Tracisz cenny czas ! / a rodzina ? / na wchodzenie w mózg innej jedzącej , sikającej , robiącej kupę innej osoby ! PAPIEŻA .

    Na BOGA tzn. DOBRE UCZYNKI nie masz już czasu ani energii ZUŻYŁEŚ ją właśnie na pisanie o innych ludziach ! - zwyczajnych ! POLITYKACH .

    ----ONI wspomagani takimi TALIBAMI jak Autor ! okradli CZŁOWIEKA z DUCHOWOŚCI , SUMIENIA /czyste bo nie używane / z BOGA . Czyż sam Autor nie jest tego przykładem ??

    TRACIĆ CZAS na wiwisekcję innych , zamiast rozwijać się samemu : KONTEMPLACJĄ , okazywaniem MIŁOŚCI najbliższym , ROZWAŻANIAMI o życiu , jego sensie itd.

    OKRAŚĆ człowieka z BOGA ,duchowości - jakie to proste wystarczy religia , Papież i kler.
  • @ Autor
    "Jakie cnoty papież Franciszek zauważył w Szeptyckim ?"

    Jeżeli Szeptycki najpierw słał listy do Hitlera, a potem do Stalina, to wykazał się stosowaniem etyki sytuacyjnej. Takiej, która wynika z Talmudu... Być może to jest ta cnota. Na Wolnej Polsce aż kipi od potępiania Franciszka....

    Ukłony dla "agenta Watykanu" ;-)

    5*
  • @Stara Baba 07:24:04
    "Dwukrotnie, w 1958 i 1962, podejmowano starania o beatyfikację..."
    Nie ma w tym wypadku ważniejszej sprawy jak tylko dowiedzieć się kto stał za tymi dwoma próbami jak także za najnowszą. Dało by to większy obraz sytuacji.

    Celna uwaga. Dzięki.
  • Kogucie...
    Tak się narażać swojemu watykańskiemu bossowi... Jak możesz?!
  • To nie pierwsza
    taka kontrowersyjna decyzja.
    W 1998 papież JPII beatyfikował np. Kardynała Stepinaca.
    Też baaardzo ciekawa paostać...
  • @trybeus 09:44:13
    Święty Jan Paweł II sobie kpił? Na pewno nie.

    Trzeba sobie zadać pytanie, jaka byłaby Ukraina bez Szeptyckiego? Najpewniej jeszcze bardziej brutalna i zbójecka, choć trudno to sobie wyobrazić.

    Ale to tylko hipoteza.
  • @Rebeliantka 14:10:42
    ...jedyne racjonalne wytłumaczenie jest takie, że talmudyczni chazarzy przejęli nasz święty Kościół...i wpływają na decyzje papieskie...
    ...zapewne przyjdzie oczyszczenie, bo Bóg nie da z siebie szydzić...
    ...ks Isakowicz Zaleski pyta dlaczego w Łagiewnikach stawiany jest już 10 podobno pomnik JPII, a nie ma pomnika Ofiar Wołynia ?
    Ja też się pytam co stało się z naszym Kościołem od czasów kardynała Hlonda i kardynała Wyszyńskiego...

    (...)

    ...byłem w zeszłą niedzielę na sumie odpustowej w Ludźmierzu...odprawiał kard Dziwisz...ależ ten człowiek bredzi, cały czas to samo w kółko o JPII i nic już nie potrafi powiedzieć od siebie...bredzi, a w zasadzie nie wie co mówi, błędy teologiczne typu "podziękujmy Matce Bożej za zioła"...przecież Matka Boża nie stworzyła ziół...ten człowiek powinien odejść w pokorze, bo kompromituje siebie i Kościół...otacza się klakierami typu Rycerze Kolumba czy Platfusy, które siedziały w pierwszym rzędzie...to jest jakieś nieporozumienie

    za chwilę beatyfikują Szuchewycza...!!!
    ...to jest zgroza, co się dzieje...jestem mocno zaniepokojony...chcę kościoła z czasów Wyszyńskiego...mocnego, bezkompromisowego, niezłomnego...robią nam z Domu Bożego pośmiewisko...
  • @Jasiek 11:53:27
    ...zgadza się, czyli talmudyczny relatywizm moralny...

    ...czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę, gdy przyjdzie ...?
  • @Jarek Ruszkiewicz SL 13:13:54
    :))fides et ratio...

    moje "ratio" nie ogarnia takich beatyfikacji...po prostu jest to nie do przełknięcia...na szczęście mam prawo głosu i mogę się sprzeciwić...za chwilę stanę się "podwójnym agentem watykańskim" :)))))he he
  • @roux 10:47:32
    ...zadaję, bo prawdy się nie boję...
  • @trybeus 17:52:00
    //jedyne racjonalne wytłumaczenie jest takie, że talmudyczni chazarzy przejęli nasz święty Kościół...i wpływają na decyzje papieskie...
    ...zapewne przyjdzie oczyszczenie, bo Bóg nie da z siebie szydzić..//

    I tego się trzymajmy..

    A JPII - z tego co czytałam, on był bardziej mistykiem jak... no.. narodowcem, chociaż wierzę, że Polskę kochał.
    Z Dziwiszem to już jest inna sprawa... ponoć Rosjanie mieli agenta przy papieżu, któremu nawet teczki nie zakładali... przykre :(

    pozdrówka
  • @Astra 18:14:55
    "...talmudyczni chazarzy przejęli nasz święty Kościół...i wpływają na decyzje papieskie."
    - to nie jest wytłumaczenie a stwierdzenie faktów. Panuje moda na wsadzanie Diabla do piekła a to przecież tego co z diabłem paktuje do piekła wsadzano. Tak samo jest z sytuacja Polski. Wszystkiemu winien przysłowiowy "diabeł" (komuna, agenci i inne "diabły") ale nie my sami.
    Kto znał Kardynała Wyszyńskiego wie doskonale iż był on narodowcem dlatego tez papieżem nie został On lecz K.Wojtyła.
  • @Zbójnicki pies 20:56:59
    zaiste.. strusie albo jeszcze większe..
  • @trybeus 17:52:00
    Nie znam uzasadnienia dla tej ewentualnej beatyfikacji, ale ...

    Trybeusie, czy Szeptycki kogoś zachęcał do zabójstw? Nie, wprost przeciwnie pisał na tej dzikiej Ukrainie: "nie zabijaj". Czy był apologetą Hitlera lub Stalina? Nie. Te listy miały charakter taktyczny i były jednorazowe. Gdy okazały sie nieskuteczne, nigdy nie były ponowione. Ludzie popełniają błędy polityczne. Wiki pisze:

    "Andrzej Szeptycki był przeciwnikiem obu ideologii totalitarnych: komunizmu i niemieckiego narodowego socjalizmu, realizowanych w praktyce wobec społeczeństwa II Rzeczypospolitej po agresji III Rzeszy i ZSRR przez obu okupantów – ZSRR i III Rzeszę. W liście z 29 sierpnia 1942 do papieża Piusa XII metropolita Szeptycki pisał:

    "Po uwolnieniu przez armię niemiecką spod jarzma bolszewickiego odczuliśmy z tego powodu pewną ulgę, która jednak nie trwała dłużej niż jeden czy dwa miesiące. Stopniowo rząd wprowadził doprawdy niepojęty reżim terroru i korupcji [...]. Dziś cały kraj jest zgodny co do tego, że władza niemiecka jest zła, prawie diabelska, i w stopniu jeszcze wyższym niż władza bolszewicka”. I dalej: „Nieopisanej demoralizacji [...] ulegają ludzie prości i słabi. Uczą się oni złodziejstwa i zbrodni ludobójstwa; tracą poczucie sprawiedliwości i człowieczeństwa. W listach pasterskich, oczywiście konfiskowanych, protestowałem przeciw ludobójstwu [...]. Ogłosiłem, że zabójstwo człowieka podlega ekskomunice, zastrzeżonej dla Ordynariusza[32].""

    O liście do Stalina mowi się zresztą, że był mistyfikacją.

    Ukraina ma takiego błogosławionego, na jakiego zasługuje.

    Cieszyć się można, że był to Polak. Okazuje się, że tylko Polak był w stanie wnieść nieco katolickiej świętości i kultury.

    Z punktu widzenia Kościola doprowadził do wzrostu liczby katolików w tym wrogim dla KK środowisku. Moze to jest podstawą uznania jego zasługi?

    Ja bym tak łatwo nie krytykowała decyzji kongregacji ds. świętych. Nie znamy powodów.
  • I jeszcze jedno
    Na terenie Wołynia grekokatolicy byli nieznaczącą mniejszością – 11 100 wiernych (0,5% w 1931), Kościół greckokatolicki zgodnie z konkordatem z 1925 nie miał struktur parafialnych[54], a dla dominujących tam wyznawców prawosławia metropolita greckokatolicki nie był rozstrzygającym autorytetem duchowym, jako hierarcha innego wyznania i nie miał nawet możliwości dotarcia do nich z bezpośrednim przesłaniem wobec braku sieci parafii greckokatolickich[55].

    Źródło: Wiki
  • @Rebeliantka 09:41:52
    ..wiem, Rebeliantko, próbujesz usprawiedliwiać, niestety fakty są porażające..mówi się, ze list do Stalina to podróbka, ale też nie ma dowodów...Szeptycki czuł się Ukraińcem, nie Polakiem...
    ...że kogoś nie zachęcał do zabójstw, to nie znaczy, że ma zostać świętym :)), a poza tym widział w Hitlerze (ludobójcy)szansę na samostijną Ukrainę i w tym kierunku działał... to już powinno przekreślić "bycie błogosławionym"...

    ...ale tak jak pisałem wyżej, jesli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o ...żydów (chazarów), którzy niszczą nam Kościół...to trzeba głośno mówić...kongregacja do spraw świętych to nie wyrocznia, mogą się mylić tak jak może mylić się Papież...

    piszesz : "Z punktu widzenia Kościola doprowadził do wzrostu liczby katolików w tym wrogim dla KK środowisku. Moze to jest podstawą uznania jego zasługi?"

    ...jeśli punkt widzenia Kościoła byłby taki, ze Kościół "nie zauważył" Ofiar Wołynia i nie chce ruszać tego tematu, to jest to punkt wypaczony i wybiórczy...doprowadzenie do wzrostu katolików na tej nieludzkiej ziemi kosztem 200 tys pomordowanych w bestialski sposób jest bezsensem...bo oni nie ginęli za wiarę, ale za to, że byli "tylko" Polakami...
  • @trybeus 11:25:05
    Trybeusie, Szeptycki jest dla mnie postacią niezrozumiałą. Polak, który stał się Ukraińcem i utożsamiał z interesami Ukrainy, to jest dla mnie wielki znak zapytania.

    Natomiast myślę, ze absolutnie niezasadne jest Twoje twierdzenie: "doprowadzenie do wzrostu katolików na tej nieludzkiej ziemi kosztem 200 tys pomordowanych w bestialski sposób jest bezsensem".

    Co ma wspólnego wzrost liczby grekokatolików z pomordowanymi 200 tys. Polaków? Sądzisz, że Ukraińcy stawali się grekokatolikami z tego powodu, że Szeptycki nie wydał deklaracji w sprawie UPA? Myślę, że to naciągana teza.

    Bardzo jestem zainteresowana informacjami, za co ta ew. beatyfikacja. Myślę, że za mało wiemy. No i na razie nie ma cudu.

    Podsumowując. Niczego nie usprawiedliwiam, próbuję zrozumieć.
  • Nieomylność Papieża
    http://sanctus.pl/index.php?podgrupa=175&doc=125

    Uroczysta kanonizacja stanowi jeden z drugorzędnych, czyli pośrednich, przedmiotów magisterium Kościoła z racji swego związku z Objawieniem Bożym. W tym przypadku chodzi o jej ścisłe odniesienie do dogmatów o obcowaniu świętych (Credo) i kulcie świętych. Jednakże, jako drugorzędny przedmiot magisterium, kanonizacja nie jest mniej nieomylna niż pierwszorzędny.

    Ten, kto w praktyce czy teorii odrzuca nauczanie Kościoła w tej kwestii jest:

    „jeśli nie heretykiem (co jest opinią Benedykta XIV i znacznej części teologów), to jednak zuchwałym, przynoszącym zgorszenie całemu Kościołowi, obraźliwym wobec świętych, sprzyjającym heretykom odrzucającym autorytet Kościoła w kanonizowaniu świętych, pachnącym herezją, wręcz torującym drogę niewiernym, by naśmiewali się z wiernych, przyjmującym błędne twierdzenie oraz podlegającym najcięższym karom”.

    (Benedykt XIV, De servorum Dei beatificatione et beatorum canonizatione, ks. I, roz. XLV, nr 29, por. ibid, roz. XLIII-XLV) (źródło tłumaczenia)

    Stąd moje zaniepokojenie.
  • I jeszcze to
    Uroczysta kanonizacja Świętych

    Przez uroczystą kanonizację rozumiemy ostateczny i definitywny wyrok Kościoła, w którym oświadcza on, że zmarły osiągnął świętość, a tym samym osiągnął chwałę niebieską; a zatem może być wzywany i czczony przez wiernych jako patron i wzór do naśladowania. Chodzi tu o wyrok powszechny i obowiązkowy, który zawiera proces cnót heroicznych dołączony do dowodów cudów, jak to jest w praktyce Kościoła od X-ego wieku.

    1°) Argument rozumowy

    Cel nieomylnego Magisterium wymaga nieomylności w sprawach koniecznych do bezbłędnego kierowania wiernych ku zbawieniu, poprzez prawdziwy kult oraz naśladowanie przykładów cnót chrześcijańskich mocą uświęcenia, którą posiada Kościół. A więc do osiągnięcia tego celu, nieodzowna jest nieomylność dekretów Kanonizacji Świętych, zważywszy, że poprzez nie Kościół nie tylko zezwala, ale nakazuje i zaleca wszystkim wiernym oddawanie czci niektórym Świętym i podaje ich jako przykład cnót. Już sama ewentualność błędu w takim uroczystym wyroku oznaczałaby, że Kościół podaje do oddawania czci i naśladowania wiernym ludzi złych bądź potępionych; kult Świętych byłby wówczas pozbawiony podstaw; wierni nie mieliby już więcej zaufania do Kościoła.

    2°) Kościół domaga się tej nieomylności

    Kościół domaga się nieomylności dekretów zdefiniowanych uroczystym orzeczeniem (DS 3011; CJC 1323, § 2). Otóż, Kościół definiuje uroczystym orzeczeniem dekrety Kanonizacji Świętych. Wynika to z lektury samych dekretów:

    Benedykt XIII, 1726, w kanonizacji św. Jana od Krzyża, św. Alojzego Gonzagi i św. Stanisława Kostki.

    Pius XI: „My, Najwyższy Zwierzchnik Kościoła katolickiego, tymi słowami orzekamy nieomylny wyrok : Na cześć, etc.”. „My, ex Cathedra divi Petri, jako Najwyższy Zwierzchnik Kościoła powszechnego Jezusa Chrystusa, uroczyście orzekamy słowami nieomylnego wyroku: Na cześć, etc.”.

    Pius XII: „My, jako najwyższy Zwierzchnik Kościoła powszechnego, na jedynej Stolicy założonej na Piotrze słowami Pana, uroczyście orzekamy ten wyrok, który nie zna błędu, słowami: Ku czci…, etc.” (47).

    Nieomylność Kościoła w Kanonizacjach Świętych, uważana za teologicznie pewną, po deklaracjach Piusa XI i Piusa XII, uważana jest za implicite zdefiniowaną.
  • Beatyfikacja a kanonizacja - różnice
    Beatyfikacja jest aktem, poprzez który papież zezwala na oddawanie w pewnych miejscach publicznej czci słudze Bożemu, do czasu gdy zostanie on kanonizowany. Zezwolenie to nie jest nakazem, ma charakter tymczasowy i zmienny. Beatyfikacja zezwala jedynie na kult. Akt beatyfikacji nie stwierdza bezpośrednio ani chwały nieba ani heroiczności cnót sługi Bożego. Kanonizacja natomiast jest aktem, przez który wikariusz Chrystusa, wydając ostateczny osąd i definitywny wyrok, wpisuje do katalogu świętych uprzednio beatyfikowanego sługę Bożego.

    Kanonizacja posiada potrójną nieodwołalność i nie odnosi się jedynie do kultu. W pierwszej kolejności papież stwierdza, że zmarły wierny cieszy się chwałą nieba. Po drugie, orzeka, że zasłużył on na chwałę poprzez praktykowanie cnót w stopniu heroicznym, stanowiąc przez to wzór dla całego Kościoła. Po trzecie, by łatwiej przedstawić te cnoty jako przykład i podziękować za nie Bogu, nakazuje kult publiczny świętego. W tych trzech aspektach kanonizacja jest nakazem i obowiązuje cały Kościół, stanowi akt definitywny i nieodwołalny.

    Zarówno beatyfikacja, jak kanonizacja mają na celu zezwolenie na kult zmarłego, co pociąga za sobą uznanie faktu, że podczas swego życia praktykował on wyjątkowe cnoty i osiągnął chwałę nieba. Różnica polega na tym, iż beatyfikacja zezwala jedynie na kult, zakładając chwałę i posiadanie wyjątkowych cnót, podczas gdy kanonizacja czyni ten kult obowiązkowym i nakłada na wiernych obowiązek wiary w rzeczywistość chwały i posiadanie przez świętego cnót w stopniu heroicznym. Zasadniczym elementem jest zawsze posiadanie wyjątkowych czy heroicznych cnót, których zarówno proces beatyfikacyjny jak kanonizacyjny ma dowieść. Kult zakłada istnienie owej cnoty w ten sam sposób, jak skutek zakłada przyczynę. Cuda traktowane są tu jedynie jako znaki, które potwierdzają praktykowanie cnót w stopniu heroicznym. Bez owych cnót nie może być mowy ani o świętości, ani kulcie publicznym.
  • @Rebeliantka 13:03:47
    Witaj Rebelintko
    Piszesz: "Zasadniczym elementem jest zawsze posiadanie wyjątkowych czy heroicznych cnót, których zarówno proces beatyfikacyjny jak kanonizacyjny ma dowieść"
    Wszystkie cnoty ludzkie składają się na cnotę sprawiedliwości. Pojęcie to jest więc szerokie. Jednak są tu granice. Wszystkie one muszą stać na fundamentalnej cnocie prawdy, wszystkie wyrażać sprawiedliwość i wszystkie mieć określoną służebność.
    Najpierw na cnocie prwdy jedynej - na bezbłędnej świadomości rzeczywistości. Tu realia wykluczają już Szeptyckiego - i listy, i Wołyń.
    Druga sprawa to sama sprawiedliwość. Tu mamy indywidualną, wspólnotową i Bożą. Jego obowiązkiem było tu wskazywanie nie tylko kierunku na sprawiedliwość indywidualną (a taki tylko wymiar miało jego "nie zabijaj"), ale zwłaszcza w wymiarze wspólnotowym - a ludobójstwo ukraińskie miało wymiar wspólnotowy.
    Wreszcie trzecia sprawa to służebność. Służebność całej sprawiedliwości, a w niej i wszystkich cnót nie jest ku celom politycznym (a takie sobie Szeptycki stawiał), a ku wartościom ludzkim: prawości, moralności, człowieczeństwu dojrzałemu, nawet świętościom. A z tym wszystkim kłóci się zwłaszcza ludobójcza antypolskość Ukraińców w tamtym czasie - od pierwszych mordów na Polakach jeszcze przed wojną, przez wrzesień i później, z kulminacją wołyńską i dalej. Toć tu Szeptycki nie działał nawet dla normalności, a co mowa w służbie najlepiej rozumianemu człowieczeństwu, czy podnoszeniu wiernych ku służbie świętościom.
    "Kult zakłada istnienie owej cnoty w ten sam sposób, jak skutek zakłada przyczynę".
    Tu jest jakieś nieporozumienie, bowiem można to rozumieć w ten sposób, że cel uświęca środki, a nadto, że do świętości można dochodzić swoimi zabiegami, czyli że to nie Bóg daje świętość. Tymczasem człowiek, ma tylko robić to, co jest w jego mocy, za to najlepiej jak może - i nie patrzeć na cenę, a Bóg sam go w odpowiedni sposób i w odpowiedni czasie wspomoże. Tymczasem te listy do Hitlera i Stalina pokazują, że nie mocą daną od Boga chciał działać, a mocą pochodzącą od sił nieczystych.
    Dlatego też uważam, że ta decyzja Kościoła o tej beatyfikacji, to dla kościoła wielka hańba i powód do wielkiego wstydu dla wszystkich, którzy brali w tym udział.
  • @miarka 15:03:24
    Witaj, miarko.

    Celne uwagi, ale chyba nie do mnie, a do Kongregacji ds. Świętych ;)

    Na razie Abp. Szeptycki jest tylko na liście kandydatów ;)

    Pozdrawiam.
  • Jeśli ta beatyfikacja stanie się faktem
    to Franczesko nie ma po co pokazywać się w Polsce.
  • @miarka 15:03:24
    Nie wiem co jest powodem. Może hierarchiczność KK? W przypadku czasów uprzednich, kiedy zwalczjący KK byli wrogami zewnętrznymi to do takich rzeczy nie dochodziło, a teraz kiedy koni trojańskich w KK jest sporo to hierarchiczność okazuje sie słaba stroną, bo nie ma zbyt dobrze wykształconych procedur sprawdzajacych.
    Odwołano się do koni trojańskich, bo one osłabiaja w sposób istotny KK, kiedy identyfikowalny wróg zewnętrzny utwardzał nie tylko KK, ale również wiarę wiernych.
  • @tadman 21:26:45
    Oczywiście, że “identyfikowalny wróg zewnętrzny utwardzał nie tylko KK, ale również wiarę wiernych”.
    Fałszywy pokój jest zawsze bardziej niebezpieczny jak otwarta wojna, podobnie i fałszywy przyjaciel od wroga, który otwarcie głosi swoje nieprzyjazne zamiary.

    Rozumiem, że chodzi Ci o spojrzenie ogólne, o przyczynę słabości Kościoła, który nie ma tu przygotowanej szybkiej reakcji na atak oparty o zdradę jego hierarchów. Owszem, hierarchia to sposób organizacji wewnętrznej na czasy wojny otwartej, związanej z bezdyskusyjnością istnienia wroga i konieczności posłuszeństwa władzy kościelnej, czyli i obowiązku obrony. Siła hierarchii opiera się na założeniu, że władza od Boga pochodzi, a więc i to co nakazuje jest moralnym, a to, czego zabrania jest złem.

    Zdrada zaś, to tyle, co otwarcie bram oblężonej twierdzy (Kościoła) wrogowi, aby go mógł penetrować od wewnątrz. Było coś takiego na SV II, że ogłoszono otwarcie Kościoła NA ŚWIAT. To by nawet miało sens, by “pochylić się szerzej nad problemami świata”, by je mu pomagać rozwiązywać naszymi najbardziej zaawansowanymi moralnie metodami, naszym 2000-letnim ciągłym doświadczeniem duchowym, naszą wypróbowaną Tradycją. Niestety okazało się, że zdrada już była w Kościele – wróg był już nie tylko na zewnątrz KK, ale i wewnątrz, bo otwarcie nastąpiło, tylko że bardziej było to otwarcie DLA ŚWIATA.

    Kościół już tylko siłą rozpędu ducha nawraca i ewangelizuje, a w praktyce to “świat” urządza w nim swoje “porządki”, upokarzające, a jednostronne “ekumenizmy”.

    Kościół zdecydowanie nie był przygotowany na takie otwarcie – zaczęły się wręcz triumfalne tańce pogańskich szamanów wokół Ołtarza, który dla uczynienia im wygody podzielono, sprowadzono do dekoracji, a “Stół ofiarny” wystawiono na środek.

    Zdrada była oczywista, bo Kościół nie jest od zbawiania “świata”, a osób ludzkich – “Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego”. Tak samy mamy się od złego ducha bronić, jak i w ten sposób możemy pomagać innym.

    Zaczęły się czasy niszczenia Kościoła, bo wróg był wewnątrz – wróg zaś to i inne patrzenie na dobro i zło, i sprzeczności wewnętrzne, a “Nie ostoi się dom skłócony”.

    Teraz to już tylko podział Kościoła może go uratować. Skupić tych, co zachowali Ducha, Jego rozpęd, Tradycję, nieskażone morale, nieskażoną naukę Chrystusową, nawet zejście z tym do “katakumb” (gdyby "świat" opowiedział się po stronie zdrajców), a to co zostało wystawione na pożarcie “demonom świata” uznać już za stracone.

    “Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną”.

    Bezpośrednio zaś, to mamy inny problem przyczyny – przyczyny dopuszczenia iż to “cel uświęca środki, a nadto, że do świętości można dochodzić swoimi zabiegami, czyli że to nie Bóg daje świętość”, a więc i założenia, że może istnieć świętość, która nie jest jednocześnie świętością Boga. Innymi słowy, że to Kościół przyznaje świętość, a nawet to konkretni hierarchowie przyznają świętość – “świętość” bez oparcia w prawdzie i głosie Boga.

    Niestety to już jest problem autoidolatrii aktualnych hierarchów Kościoła i ich satanistycznego “byciasobiebogiem”.

    Idzie za tym i problem kłamstwa, który jest zawsze pierwotnym powodem wszelkich sprzeczności wewnętrznych i destrukcyjnego “skłócenia domu”. Kłamstwa lub prawdy, które dotyczą najważniejszych ludzkich relacji - rozgraniczenia między celami politycznymi, między potrzebami cielesnymi i materialnymi traktowanymi jako byty samoistne a ludzkimi wartościami z ich służebnością w pierwszym rzędzie na rzecz życia duchowego.

    Bez jednoznacznego opowiedzenia się najpierw po stronie życia duchowego, życia w dobrym duchu, wszystko staje się herezją i kłamstwem.

    To dlatego tak wielka hańba należy się wszystkim, którzy biorą jakikolwiek udział w tej beatyfikacji, a zarazem kolejnym wielkim akcie niszczenia Kościoła.
  • @miarka 19:11:20
    //Teraz to już tylko podział Kościoła może go uratowa//

    Miarko, przecież to herezja.
  • @Rebeliantka 19:14:26
    Raczej punkt wyjścia do poważnej dyskusji.
    Zauważ, że jedność Kościoła jest już tylko nominalna. Modernizatorzy ostro dążą do uznania jego służebności względem ".świata" aż po zacieranie jego tożsamości.

    Zauważ, że to zakwestionowane przez Ciebie zdanie zaczyna się od "Teraz to już tylko ...", a więc mówię o reakcji - o tym, co nastąpiło. A właśnie to, co nastąpiło (i wciąż dalej postępuje) ma wymiar herezji. Złe rzeczy dzieją się z hierarchią Kościoła (ostatnio było uznanie dla religii globalnego ocieplenia).

    Ze sprawiedliwością to jest tak, że winy się nie dzieli. Tam, gdzie jest uznany pierwszy winowajca (czy niewspółmierny winowajca), wina tego drugiego (widziana z punktu prawnego), obciąża tego, któremu sprawiedliwość orzeka winę (również wszelkie zadośćuczynienie poszkodowanym).
    Tutaj to niewątpliwa wina modernistów, którzy rozbijają Kościół.
    Pamiętaj też, że posłuszeństwo względem niemoralnej władzy nie obowiązuje.

    Piszą to z bólem, bo mnie to dotyczy jak najbardziej, ale uważam, że to ból, którego nie wolno unikać, ból, który nie może nas powstrzymać od wgłębienia się w sprawy, by zaradzić złu.

    Hierarchowie Kościoła też są ludźmi grzesznymi, ich też dotyczy zasada napominania, a jak nie posłuchają, odcinania się od nich i traktowania jak obcych.

    Co do mnie, to Twoja ocena jest typowo prawnicza. Łatwo wykazać zresztą, że ja nie nawołuję do rozbijania Kościoła, tylko do ratowania tego, co z niego zostało.
    Zostało jako Kościół Chrystusowy.

    Pamiętasz słowa Zbawiciela z Ogrójca: "Nadchodzi władca tego świata, ale nie ma on nic swego we Mnie". Kochać mamy Boga, słuchać więcej Boga niż ludzi. Przy Bogu trzeba zostawać. Bóg ma być na pierwszym miejscu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031